Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Artykuły. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 stycznia 2016

O opowiadaniach i ich twórcy słów kilka...



Ostatnimi czasy, publikuję tutaj same opowiadania. Tak się złożyło, że akurat nie miałem pomysłu (ani szczególnej ochoty) na posty tematyczne, więc kontynuowałem historię o naszych czarodziejkach. W ten sposób sprawiłem, że dominują u mnie opowiadania. Czy to źle? Ani trochę. Powtórzę się, ponieważ kiedyś już o tym pisałem, że pierwotnie ten blog miał służyć do umieszczania na nim moich opowiadań o Winx. Poza tym, jest już naprawdę sporo rozdziałów, całe 70.


Jeszcze wspomnę, że od lipca 2012 roku, zebrałem 100 tysięcy odwiedzin i zostało opublikowanych prawie 700 komentarzy (ale to dotyczy tylko serwisu blogspot, oczywiście). Nie pamiętam już, jakie statystyki miał blog na Onecie.


Dziękuję Wam, czytelnikom, za takie zainteresowanie moim blogiem. Domyślam się też, że sporo osób regularnie go czyta. Mam nadzieję, że moje prace z czasem są coraz lepsze i lepiej się je czyta.


Dzisiaj zajmę się tematem opowiadań. Pomyśłem, że przez te kilka lat zebrało mi się trochę przemyśleń na temat pisania, opowiadania historii. Nie jeden raz dostałem też pytanie, skąd biorę pomysły na rozdziały i różne podobne pytania, odnośnie tego, co robię. W tym poście dowiecie się trochę więcej na temat tej części, twórczej, mojego życia. Wcale nie uważam się za jakiegoś eksperta w tej dziedzinie. Myślę, że jest mnóstwo ludzi, którzy lepiej sobie radzą na tym polu. Chciałbym jednak napisać sobie posta na ten temat.


Zacznijmy od tego, że pisanie opowiadań, a także tworzenie tego bloga, nie są rzeczami, którymi chwalę się wśród ludzi widywanych przeze mnie na co dzień. Ten blog, podobnie jak mój sentyment do Winx'a, zaliczają się do moich największych tajemnic. Jeśli ktoś, kto mnie zna z widzenia, czyta te słowa (w chwili obecnej zakładam, że tak nie jest), to znaczy, że obdarzyłem go dużym zaufaniem (albo wszedł w posiadanie informacji o tym blogu poza moją wiedzą). To znaczy, że naprawdę zaufałem takiej osobie. Naprawdę sporo trzeba się u mnie starać, żeby zasłużyć sobie na coś takiego z mojej strony. Brzmi to może jak nie wiadomo co, jednak ja naprawdę dobrze chowam tę tajemnicę. Nie twierdzę, że ludzie powinni się u mnie starać, żebym odbarzył ich zaufaniem. Chodzi tylko o to, z kim byłbym skłonny podzielić się tą częścią życia. To wszystko.


Przejdźmy jednak dalej. Skoro chciałem utrzymać prowadzenie bloga w tajemnicy, to musiałem go tworzyć w chwili, gdy nikt nie zobaczy, co się dzieje na monitorze komputera. Z tego powodu, długo się wstrzymywałem z założeniem bloga. Myślałem, że to będzie bardzo trudne tak sobie radzić z prowadzeniem strony. Jak mam prowadzić jakąś stronę o Winx i robić to tak, żeby nikt o tym nie wiedział? Niemożliwe! Jednakże, udało mi się to zrobić. Początków mojego bloga nie opisuję tutaj, ponieważ był już post w tym temacie.


Oczywiście, zacząłem od opowiadań. Pierwsza seria była dla mnie takim zupełnym wstępem do pisania. Nie wiedziałem tak naprawdę, o czym ma być i co ma się, mniej więcej, dziać w niej. Pisałem, co ciekawsze przyszło mi na myśl, rozdział za rozdziałem. Zdarzały mi się nie tak rzadko pomysły na kilka rozdziałów w przód, lecz ogółem, opowiadanie nie było zbyt dobrze zorganizowane. W pierwszej serii jest dużo różnych pomysłów, choć może niezbyt poukładanych. Możliwe, że także sam styl, jakim wtedy pisałem, mógł zrazić niektórych czytelników. Jeśli ktoś po pierwszych rozdziałach stwierdził, że to opowiadanie jest do niczego, to polecam spróbować zacząć od drugiej serii. Piszę o tym, ponieważ pierwszy rozdział zyskał najwięcej wyświetleń ze wszystkich. Może to świadczyć o tym, że wstęp nie przypadł do gustu. Nie chcę kasować tej serii z bloga, ponieważ mam do niej dużo sentymentu i to jest także część tego opowiadania ogółem.


Druga seria, jak kiedyś już wspomniałem, jest inna. W niej chciałem naprawdę zadbać o styl pisania (zrobić porządnie) i myślę, że nawet mi się to udało. Miałem dużo weny, jeśli chodzi o pisanie rozdziałów z Florą, Helią i Tellanem. Sprawiało mi to wielką przyjemność. Inny bohaterowie zeszli na bok, ale nie tak zupełnie przecież. W trakcie pisania tej serii, zacząłem także zauważać, jak bardzo liczy się budowanie emocji. Tak, nawet to pogrubiłem właśnie - chyba najważniejsza lekcja.


Trzecia seria jest tworzona obecnie. W założeniach, miałem ograniczyć problem, który trochę trapił poprzedniczkę, czyli bardzo dużo Flory i Helii na pierwszym planie. Teraz jest ich dużo mniej. Chciałem zadbać o to, żeby każdy bohater miał trochę czasu dla siebie. To dlatego niektóre (zwłaszcza pierwsze) rozdziały nie tworzą jakiegoś jednego wątku, tylko są raczej niezależne od siebie. Plan ten rozmywa się trochę obecnie, choć może jeszcze do niego wrócę. Obecnie mam różne pomysły naprzód, które mnie... przejmują. Tak, to chyba dobre słowo. Przejmują, ponieważ wydają mi się na tyle dobre, że czasem bardzo lubię do nich wracać, jak do jakiejś piosenki, która wpadła mi w ucho.


I to jest, myślę, jedna z najlepszych cech tego zajęcia. Pojawia się w głowie świetny pomysł, coś naprawdę interesującego i przejmującego. Jeśli coś Cię przejmuje (w kontekście twórczości), to naprawdę dobry znak. Z początku nie ma się planu, jak wpleść tę nowość w to, co ma się obecnie napisane. Dopiero z czasem pojawiają się drogi, które łączą wszystkie te odłamki (np. sceny, dialogi, wymyślone miejsca, emocje, opisy) w niemal jedną całość. Wynika z tego, że czasem można naprawdę długo zwlekać z zapisaniem wszystkiego. Umysł wciąż pracuje nad historią, nawet, gdy się o niej nie myśli świadomie. Dzieje się to w dużej mierze w nieświadomej części umysłu. Te nagłe przebłyski, olśnienia (podobnie zresztą, jak inne nasze myśli w ciągu dnia) - wynikają z tego, że ta nieświadoma (i dominująca) część umysłu skupia naszą świadomą część na czymś, co uznała za ważne. Nasze olśnienia są owocem pracy nas samych, choć zwykle możemy nie zdawać sobie z tego sprawy.


Wenę trudno zdefiniować. Mógłbym tutaj napisać, że poziom weny zależy od ilości pomysłów wypracowanych przez nieświadomość i przekazanych do świadomości, jednakże, to nie jest wszystko. Uważam, że na poziom weny wpływają także inne czynniki. Weźmy pod uwagę, że każdy z nas ma różne życie, zajmowane przez różne myśli. Żyjemy w innych środowiskach oraz mamy inną osobowość i doświadczenia. Poza samymi pomysłami, potrzebujemy także zadbać o nasze nastawienie do pisania. Po co chcemy pisać? Co chcemy dać innym? Jeżeli o mnie chodzi, to jest to taki sposób, żeby dawać ujście swojej twórczości. Myślę, że szkoda, by takie pomysły, nad którymi pracuję (mniej świadomie), przepadały. Oprócz tego, lubię dodawać kolejne, ładne rozdziały. Lubię tworzyć kompletne serie. Podoba mi się zresztą już sam schludny wygląd tekstu na stronie, który nie kłuje mojego poczucia estetyki. I miło mi, gdy komuś sprawia przyjemność czytanie tego, co tworzę. Czuję się także bardziej doceniony dzięki komentarzom, które dostaję. Nie jestem od nich uzależniony, ale poprawia mi się samopoczucie, gdy piszecie mi miłe słowa. Myślę, że nie tylko ja to znam. Poza nastawieniem, przydałoby się zorganizować także czas na pisanie. I tutaj raczej nie mogę świecić żadnym przykładem, ponieważ mam z tym spory problem. Pamiętam, że przez około tydzień, pisałem regularnie to opowiadanie (tak się złożyło) - codziennie po trochu. I to dawało ciekawe rezultaty, bo szło mi gładko, na spokojnie. Duże odstępy między pisaniem są zarówno utrapieniem dla twórcy, jak i odbiorcy. Z czasem przestajemy pamiętać detale czegoś i mamy bardziej zarys ogółu. Przez to trudniej skojarzyć fakty, które miały miejsce w opowiadaniu. Twórca i czytelnik muszą zerkać wstecz, a to wymaga czasu i nie zawsze chciałoby się ten czas tak spędzać - a jak się tego nie zrobi, to oczywiście są luki. I to właśnie stąd mogą brać się błędy w kolejnych rozdziałach, choćby z tego powodu, że pisarz zapomniał, że wcześniej miało miejsce jakieś zdarzenie. Ogółem, zmierzam do tego, że warto trzymać jakąś, mniejszą lub większą, regularność w pisaniu i publikowaniu opowiadań.


Wspomniałem jeszcze o osobowości. Myślę, że to także ma znaczenie. W tym przypadku (pisanie, tworzenie), osoby postrzegane bardziej jako skryte, mają według mnie zwyczajnie prościej. Wspomnijmy tutaj może, że większą część mojej osobowości stanowi introwertyzm i jestem tego świadomy. Oznacza to tyle, że mam lepszy kontakt z samym sobą niż z innymi ludźmi. Jestem bardziej skoncentrowany na swoich myślach i odczuciach niż świecie zewnętrznym. Z tego względu, prościej mi też o tym pisać. W samotności, czuję się także naprawdę sobą. Jestem wtedy dużo bardziej wyluzowany niż w szkole czy innych miejscach publicznych. Czasem nachodzą mnie takie myśli, że 99.9% ludzi nie pozna mnie takim, jakim jestem naprawdę, ponieważ tam, gdzie ci ludzie są, nie czuję pełnej swobody. Będę tam sprawiał wrażenie takiego cichego, wycofanego typa. Nie przeszkadza mi to zbytnio, ponieważ taki jestem i coraz bardziej to akceptuję. Chciałbym jednak, aby ludzie mieli zwyczajnie większą świadomość na temat tego, czym introwertyzm jest.


I nie twierdzę, że mógłbym żyć bez ludzi. Ja zwyczajnie nie potrzebuję ich w takiej ilości, a szczególnie bezpośrednich kontaktów. Za to w samotności, mogę fajnie się wyrażać. Miewam różne pomysły i część z nich wcielam w życie. Niektóre z nich dotyczą właśnie tego opowiadania. Mogę siedzieć mnóstwo czasu w domu i zajmować się rzeczami, które mnie kręcą, zamiast spotykać się ze znajomymi. Ci moi znajomi też zresztą nie są nastawieni na spotkania, więc nie wywierają na mnie żadnej presji, co mi się podoba. Przechodząc jednak do sedna, to introwertyzm oczywiście pomaga mi w pisaniu. Mam dużo przemyśleń na różne tematy, ponieważ ogółem sporo myślę, więc to mi pomaga. Jak to introwertycy, jestem także bardziej wyczulony na różne bodźce, czyli obrazy, dźwięki itp. Nazywa się to także wrażliwością. W porównaniu do ekstrawertyków, introwertycy są nadwrażliwi, ale na upartego, można pokusić się o stwierdzenie, że to ekstrawertycy są zbyt mało wrażliwi. Najlepiej jednak się nie porównywać do nikogo i pójść w stwierdzenie, że jesteśmy różni od siebie i to jest w porządku. Wracając do tematu, to jeśli zobaczę na przykład coś, co mi się bardziej (lub wyjątkowo mało) spodoba, to utyka to w mojej pamięci i wywołuje jeszcze na długo potem wiele przemyśleń - mogę łatwo inspirować się otaczającym mnie światem, a także wydarzeniami, które mają w nim miejsce. To potem daje materiał do pisania. Niekoniecznie dokładnie o tym samym, ale można to wykorzystać jako jakiś model (schemat), który pojawi się w opowiadaniu.


Nie powiedziałbym, że tylko introwertycy mogą pisać opowiadania, ale sądzę, że mają cechy, które im to zwyczajnie ułatwiają. Przede wszystkim, wolą się wyrażać w tym, co robią, a nie w tym, co mówią. To jest ważna ich cecha. Raczej nie chwalą się swoimi osiągnięciami. Więcej przyjemności sprawia im po prostu robienie czegoś, niż mówienie o tym. Mogą przez to sprawiać wrażenie osób, które mniej robią w porównaniu do bardziej ekstrawertycznych osobowości.


Rozpisałem się tutaj trochę na temat mojej osobowości, ale uważam, że na potrzeby tego posta, było to przydatne.


Zastanawiam się jeszcze, o czym mógłbym napisać...


Wspomnę o problemach w pisaniu. Są to rzeczy raczej oczywiste, ale dobrze by było, żeby dla kontrastu dodać coś takiego. Przede wszystkim, wena o której pisałem. Mi także zdarzyło się wiele razy, że miałem otwarty edytor tekstu, ale nie miałem pojęcia, o czym napisać. Czasem zdarzało się także, że nie wiedziałem, jak ubrać coś w słowa. Jeśli przez dłuższy czas przytrafiał mi się taki niefart, że odnosiłem wrażenie wypalenia, po prostu wtedy nie pisałem. Tak też bywa. Może się zdarzyć, że będzie konieczna przerwa. Przeciwieństwem tego jest moment, w którym wracamy do pisania po dłuższym okresie czasu, ale nie możemy ruszyć dalej. Cóż, trzeba wtedy trochę się zmusić, żeby coś napisać. Jednakże, jeśli w okresie przerwy zagościły w naszej głowie nowe pomysły, to na ogół powrót do pisania powinien być prosty.


Tak z innej beczki jeszcze. Jak wiadomo, piszę opowiadania o czarodziejkach i magikach. Klub Winx jest raczej skierowany do młodszych fanów, ale moje opowiadania mogą czytać także osoby dorosłe. Jak bym mógł im zresztą zabronić? Stali czytelnicy zapewne zauważyli, że już przestałem skupiać się w takim stopniu na transformacjach. Mało tego, dość często można odnieść wrażenie, że bohaterowie nie mają (lub nie potrzebują) swoich magicznych zdolności. Faktycznie, magia stała się tutaj pewnym dodatkiem. Ktoś mi zwrócił na to uwagę przy okazji pierwszej serii i coś zrobiłem wtedy w tej kwestii, lecz nie była to trwała zmiana. Z powodu dużo mniejszej dawki magii, te opowiadania odbiegają od tego, co widzimy w "starym Winxie". Ja sam nawet nie byłem świadom, że odchodzę od tego, co Winx nam dawał, czyli magię. To jednak nie świadczy o tym, że moje prace są jakieś gorsze czy coś w tym stylu. Może, dzięki temu, znajdują więcej zwolenników wśród starszych czytelników? W każdym razie, piszę jak lubię, a nie po to, żeby na siłę trzymać wszystko to, co ma serial. Jest to więc opowiadanie bardzo swobodne. Może gdybym był młodszy, równie swobodnie pisałbym o transformacjach i tej magii? Zapewne. Chciałbym tutaj napisać, że poruszam bardziej dorosłe sprawy, choć nie mam pewności, czy byłoby to na miejscu - może miejscami. Trudno mi ocenić, jaki jest poziom dojrzałości tego, co piszę, więc powiem krótko, że chyba nie mnie to oceniać - z uśmiechem na twarzy.


Myślę, że to na razie wszystko, co chciałem przekazać. Znając życie, w mojej świadomości zagości jeszcze coś, co mógłbym tutaj dodać już po publikacji, ale nie mogę z nią zwlekać w nieskończoność. Mam cichą nadzieję, że odniesiecie w jakiś sposób do tego, co napisałem. Możecie choćby zacytować wybrane fragmenty z tego posta w komentarzu i zadawać do nich pytania. Chętnie odpowiem. Wierzę też, że post Was zainteresował choć odrobinę. ;)


Do następnego!


piątek, 15 listopada 2013

Winx Club - Uczy?



Witajcie!

Już od dłuższego czasu nie napisałem żadnego zwyczajnego posta poza opowiadaniami. Miałem naprawdę sporo weny, ale czuję, że trochę zwalniam ostatnio z pisaniem. Postaram się dodać kolejną część już na początku grudnia lub pod koniec listopada. Nie chcę się śpieszyć z pisaniem. Nie robię tego po prostu na czas. Zależy mi zaś, aby kolejne rozdziały były możliwie jak najlepiej dopracowane. Poza tym, muszę wcielić w życie swoje kolejne pomysły i wpaść na nowe. ;)

Wpadłem na ciekawy pomysł z tym postem. Chyba nigdy nie próbowałem zgromadzić w jednym miejscu tego, czego może uczyć ta kreskówka. Okazuje się, że nie jest tego wcale tak mało. Zawarte tutaj punkty pochodzą również z mojego osobistego doświadczenia i innych źródeł z których się uczyłem. Nie chciałbym jednak, aby dzisiejszy post został odebrany zbyt dosłownie. To ma być zwyczajnie coś w stylu takich rad, które znajdziemy w Klubie Winx. Dodam jeszcze, że nie układałem kolejności tych punktów według tego, co jest najważniejsze. Tutaj właściwie same/i możecie zdecydować, co ma większą wartość. I tak dochodząc do sedna, przedstawię Wam, co wycisnąłem z tej bajki pod względem edukacyjnym.


1. Wiara w siebie

Ten temat jest wałkowany bardzo często w tej bajce – ze szczególnym naciskiem na Florę w piątej serii, choć nie tylko. Dla przykładu, Bloom w pierwszej serii musiała uwierzyć w siebie, aby odzyskać Płomień Smoka odebrany jej przez Trix. To nie jedyny przykład. Drugi sezon obrazuje nam również Florę, która przełamała się, aby wyznać Helii, że go kocha. I nawet na tym mógłbym nie skończyć.

Podobnie to bywa w życiu, że aby coś osiągnąć, oprócz samej pracy trzeba wierzyć we własne możliwości. Przede wszystkim? Raczej tak, bez tego ani rusz. Nie oznacza to oczywiście, że nie jesteśmy zobowiązani do jakiejkolwiek pracy. Ważna jest jednak wiara w siebie.


2. Pozytywna energia!

Będąc nastawionym pozytywnie do życia, wszystko pójdzie łatwiej. Jest scena w piątej serii, gdzie Bloom, która była z początku przygnębiona stanem w jakim znalazł się Sky, odzyskała radość z życia z odrobiną pomocy przyjaciółek. Bloom powiedziała wtedy "pozytywna energia!". Od tego czasu wszystko poszło jej prościej. Gdy przyszło jej porozmawiać ze Sky'em, stojąc przed drzwiami pomieszczenia w którym on przebywał, powtórzyła to zdanie. To dodało jej odwagi.

Już nie chodzi tu tylko o to, aby powtarzać sobie to zdanie. Ważne, żebyśmy sami byli pełni pozytywnej energii. Jest tak, gdy patrzymy na przykład przede wszystkim na plusy jakiejś sytuacji, wydarzenia i gdy mamy optymistyczne nastawienie. Czasem ciężko może być w to uwierzyć, ale wszystko ma swoje plusy i minusy. To, którą stronę widzimy (pozytywną lub negatywną) zależy od naszego postrzegania (punktu widzenia) Mi osobiście pomaga też powiedzenie sobie w myślach "pozytywna energia!". Może brzmi to mało przekonująco, ale myślę, że jak ktoś widział tamtą scenę i pamięta ton głosu i postawę Bloom to może się z tym zgodzić. Mam na myśli zarówno angielską, jak i polską wersję językową.

Przyznam, że prawie zapomniałem o dodaniu tego punktu do listy. Przeglądałem ostatnio trochę Google+ i trafiłem na profil "FlorCia Cristal". Spodobała mi się tapeta w tle i napis na niej "positive energy!" przypomniał mi o tym ważnym punkcie.

FlorCia Cristal - Google+


3. Przyjaźń – razem raźniej

Na tym opiera się klub znanych nam czarodziejek. Winx mieszkają w jednym pokoju, mają podobne cele, mogą sobie nawzajem ufać i polegać na sobie. Są przyjaciółkami. Jak w każdej przyjaźni, bywają chwile nieporozumień, ale zwykle trwają one krótko.

Żyć całkowicie samotnie? Przecież tak się nie da! Istnieją wprawdzie różne typy osobowości. Jedni nie potrafią żyć bez ludzi, inni wolą mniej angażować się w kontakty międzyludzkie, ale każdy chciałby mieć przyjaciela, który miałby podobny światopogląd, zainteresowania, cele i charakter. Gdy ktoś twierdzi, że to nieprawda, to pewnie jeszcze nie odkrył jak dobrze mieć taką osobę, albo na kimś się zawiódł. Bywa i tak. Jednakże, w grupie jest raźniej – choćby nawet od czasu do czasu.


4. Wczesne wstawanie

Natknąłem się w jednym z komiksów o tytule „Nowe wyzwania” na dialog, który mnie zainteresował. Pokazywałem go na Google+, ale dodam i tutaj. Nie pamiętam już dokładnie jak było w serialu, ale zdaje mi się, że również Flora była rannym ptaszkiem, jak Helia.


Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że tak ciężko mi zmienić moje przyzwyczajenie do odkładania wstania z łóżka na potem. Zawsze sobie myślę, że mam jeszcze czas i mogę sobie kilka minut poleżeć. Oczywiście przedłuża się to do wszelkich granic, których już za wszelką cenę nie mogę przekroczyć – a nie o to mi chodzi. Samo wstawanie wcześniej mogłoby przynieść sporo korzyści, choćby w postaci wydłużenia dnia. Poranek to też dobry moment, aby wykonać jakąś czynność w spokoju. Przecież na dworze panuje prawie całkowita cisza, a pozostali zwykle śpią (no, w nocy też, racja). Idealne warunki, aby coś poczytać na przykład. Dla tego tak bardzo pasuje mi wczesne wstawanie do Flory. Jak wiemy, była jedną z najlepszych – o ile nie najlepszą – uczennicą Alfei. Być może czyta interesujące ją książki o poranku. Jesteś czytelniku może rannym ptaszkiem? Jak to robisz? :)


5. Nie poddawać się.

Winx dawały z siebie wszystko nawet w najgorszych sytuacjach. Generalnie, nie było dla nich mowy o tym, aby się poddać.

Jeśli mamy jakiś cel, to nie można go łatwo porzucić. Przynosi to rozczarowanie i frustrację.


6. Życzliwość.

Czarodziejki są dobre w stosunku do wszystkich ludzi i dlatego też są szanowane i lubiane. Te same zasady odnoszą się do codziennych relacji społecznych.


7. Sama wiedza to nie wszystko.

Wiedza to tylko potencjalna siła. Dopiero jej zastosowanie w praktyce jest prawdziwą potęgą.

Wystarczy porównać choćby Winx do pozostałych uczennic w Alfei. Jaka jest różnica? Znane nam czarodziejki uczą się (choć czasem i mniej) i wykorzystują zgromadzoną wiedzę w walce ze złem. Mają dużo teorii i praktyki. Przeciwnie jest natomiast w przypadku typowej uczennicy Alfei. Chodzi ona na zajęcia (lub nie), uczy się (lub nie) i niby zdobędzie jakąś wiedzę, gdy skończy szkołę (lub nie) i co z tego? Tyle wiedzieć (lub nie) i nie móc tego wykorzystać…


8. Związek opiera się przede wszystkim na zaufaniu.

Do dnia dzisiejszego pamiętam słowa Nabu wypowiedziane w czwartej serii. Dokładnie ich nie zacytuję, ale brzmią mniej więcej tak, jak tytuł tego punktu. Nabu jest ogółem bardzo wzorową postacią. Ma dojrzałe zachowanie, jest honorowy, przyjazny, uczciwy i gotowy poświęcić się dla wyższego celu. Wiele osób sądzi, że w tej bajce to Bloom odgrywa rolę idealnej postaci. Ja bym się jeszcze zastanowił, czy nie łatwiej jest wskazać jedną negatywną cechę Bloom niż Nabu? Przy czym trzeba dodać, że Nabu wcale nie jest postacią przesłodzoną, a normalnym mężczyzną. Być może to dlatego, że Bloom jest główną postacią tej bajki, a nie za jej idealność, bywa mniej lubiana.


Jakie pozytywne cechy mają bohaterowie? 

Bloom – uczciwa, życzliwa, miła, optymistycznie nastawiona do życia.
Stella – otwarta, dusza towarzystwa, pewna siebie.
Flora – uczuciowa, mądra, pełna empatii, uczciwa, uprzejma, miła.
Musa – wykazująca empatię, ambitna.
Tecna – inteligencja, rozsądek, opanowanie - nie ulega emocjom.
Layla – odważna, dobra, uczciwa

Sky – przyjazny, miły, dobry, uczciwy.
Brandon – jak Sky, ale więcej u niego cech sangwinika.
Riven – pewny siebie, bywa zabawny i dowcipny, szczery (czasem zbytnio).
Helia – niemal jak Flora, artystyczna dusza, wrażliwy.
Timmy – jak Tecna i świetnie potrafi organizować taktykę oraz plany działania.
Nabu – pisałem o nim wyżej.

Jeżeli macie jakieś pomysły na cechy dla bohaterów, to piszcie śmiało w komentarzach. Na pewno mogłem coś przeoczyć, ponieważ nie obserwuję każdej postaci pod względem charakteru aż tak dokładnie. Liczę, że post Was chociaż odrobinkę zainteresował. Przyznam, że jeszcze sam takowego lub podobnego na żadnym blogu nie znalazłem. Wyróżniacie jakieś pozytywne cechy, których uczy ta kreskówka?

Do następnego posta!


sobota, 6 lipca 2013

Nazwa "Winx Club" - skąd się właściwie wzięła?


Zapewne większość fanek odpowie z łatwością na to pytanie. Zwykle jednak, gdy ktoś oglądał tylko serial, zostanie utrzymany w przekonaniu, iż jest to po prostu Winx. Tak powiedziała Bloom w jednym z pierwszych odcinków w pierwszej serii. Na początek podsumuję kilka faktów. Filmów nie brałem pod uwagę, gdyż nie zostało w żadnym z nich poruszone pochodzenie nazwy.

1. Serial

Bloom mówi, iż jest to po prostu Winx. Tak pozostaje, i tyle. Nie da się na podstawie samego serialu ustalić, skąd owe "Winx" pochodzi. Dużo prościej jest w podobnej kreskówce - W.I.T.C.H.. Wiemy, że są to inicjały wszystkich dziewczyn należących do paczki. W przypadku Winx'a, inicjały nie zgadzają się. Nie ma czarodziejki, która miałaby choćby imię na którąś z liter w nazwie.

2. Książki

Istnieje taka jedna książka: "Tajemne moce Bloom". Tam, Stella tłumaczy Bloom, że Winx to moc, ale i nie tylko. Najlepiej podać tutaj cytat: "-Winx to wiele rzeczy - wyjaśniła Stella. - To twoje źródło mocy, a także siły i energii. Ale również coś, co tobą kieruje. To twoja magiczna tożsamość.". Sądzę, że jest to już bardzo zagmatwane. Największym udziwnieniem byłaby nazwa Winx Club, nie sądzicie? Ponieważ, co to by tak naprawdę znaczyła? Czy wszystkie istoty w magicznym wymiarze mają moc Winx? Jeżeli tak, to byłby to klub całego magicznego wymiaru. Chyba, że znane nam czarodziejki są lepsze i to właśnie tylko one, ową moc, mają. Nie bardzo mnie satysfakcjonuje takie wyjaśnienie zawarte w tej książce.

3. Komiksy.

Właściwie, specjalnie zostawiłem na koniec komiksy. Otóż, tak naprawdę, tylko tam mamy najlogiczniejsze i jak najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie całej tej nazwy. Wystarczy obejrzeć numer 3.: "Chłopcy z Czerwonej Fontanny". Scena ta rozgrywa się na świeżym powietrzu. Stella pierwsza podała swoje propozycje - nie nadające się na nazwę, zdaniem czarodziejek. Potem Tecna na coś wpadła, ale zostało to wyśmiane. Następnie, Bloom zaimponowała wszystkim swoją pomysłowością. Najpierw mówiła o motylach. Dziewczyna powiedziała o tym, że są piękne i delikatne jak one. Wspomniała, że przy transformacji, też mają skrzydła. Stella zaproponowała wtedy nazwę "Wings", która, po przetłumaczeniu z angielskiego na polski, oznacza "skrzydła". Flora przypomniała jeszcze o motylach. Wtem, Bloom, gdy rysowała na ziemi patykiem nazwę, usunęła końcówkę "gs", a w jej miejsce wstawiła "x" - właściwie "X".

(c) winxblogger.cba.pl

Litera "X" jest rysowana na kształt motyla.

 Lepiej to widać na logu Winx Club.

Teraz wszystko się zgadza. Wygląda na to, iż pochodzenie nazwy naszej kreskówki nie jest takie banalne i nie tak łatwo się dowiedzieć, skąd nazwa pochodzi. Zastanawia mnie, dlaczego twórcy nie zrobili takiej sceny w serialu. Być może dopiero później wpadli na taki pomysł i dodali ją do komiksu (który powstał po serialu)? Zapewne tak. Dobrze jest, jednak, znać prawdziwe pochodzenie tej nazwy. Sam długo myślałem, że to po prostu Winx. Dopóki, właśnie, nie przeczytałem owego numeru. Zrobię to nie pierwszy raz, ale chciałbym pochwalić portal WinxBlogger i wszystkie osoby, które dodały swoją cegiełkę w jego rozwój. Portal ten zbiera w jednym miejscu wszystkie rzeczy związane z Winx'em, które są dostępne dla wszystkich fanów serialu. To, co kiedyś było niedostępne, już od dłuższego czasu, jest w zasięgu ręki każdego fana. Warto o tym pamiętać. I pewnie bym tkwił w błogiej nieświadomości, gdyby nie komiksy umieszczone na tej stronie.

Na koniec umieszczę tylko trzy strony z tamtego numeru, które właśnie przedstawiają scenę wyboru nazwy.

niedziela, 11 grudnia 2011

Bloom

(c) Fearte

_________________

Witam wszystkie Winxówny! Dzisiaj sobota po ciężkim weekendzie! W sumie, to dzisiaj też mi ciężko. Muszę uważać, bo ciągle mam pecha, więc wszystko może się zdarzyć. No, ale przejdźmy do rzeczy. Przygotowałem dla Was notkę o Bloom. :) Tak ja ostatnio, zacznę od małego spisu treści.

  1. Kim jest Bloom?
  2. Jej moce.
  3. Styl i wygląd.
  4. Charakter.
  5. Ona, a fabuła serialu.
  6. Co o niej sądzimy?

1. Kim jest Bloom?


Bloom jest czarodziejką Smoczego Płomienia i księżniczką Domino. Jest młodszą siostrą nimfy Daphne. Należy do Klubu Winx i po pewnym czasie zaczęła pełnić tam rolę przywódczyni. Urodziła się 10 grudnia na planecie Domino. Później Daphne, po ataku Prastarych Wiedźm, przeniosła ją na Ziemię, do Gardenii. Na początku serialu, Bloom mieszkała tam ze swoimi przybranymi rodzicami, którzy nazywają się Mike i Vanessa. Jednak jej biologiczni rodzice nazywają się Oritel i Marion.

2. Jej moce.


Bloom posiada moc Smoczego Płomienia. Jest to niezwykle potężna moc. Nie da się ukryć, że Bloom jest najsilniejszą czarodziejką z całego Klubu Winx, choć z początku bywało inaczej. W trzeciej serii, Bloom nie dostaje pełnego Enchantix’u ( nie może się zmniejszać ), ponieważ nie uratowała nikogo ze swojej planety. W trzeciej serii, planeta Dominio jest ciągle skuta lodem i nikt tam nie mieszka, więc nie jest to wina Bloom. Pełny Enchantix dostaje natomiast w filmie “Tajemnica Zaginionego Królestwa”, w którym ratuje swoich rodziców, co w konsekwencji sprawie, że Domino znów zaczyna tętnić życiem.

3. Styl i wygląd.


Bloom nie przykłada nie wiadomo jak wielkiej wagi do swojego ubioru, jak np. Stella. Pomimo tego faktu, Bloom wygląda naprawdę przyzwoicie i ma dużo uroku. Najlepiej wygląda po przemianie Enchantix. Gdy ujrzałem ją pierwszy raz po tej przemianie w kreskówce, miałem wrażenie, że odmłodniała. W zwykłej transformacji nie wygląda zbyt ciekawie. Momentami jest interesująco, ale to jeszcze nie to. Moim zdaniem, Bloom najlepiej wygląda w Tajemnicy Zaginionego Królestwa i ogólnie jest najlepsza pod względem wyglądu ( charakteru też... ).

4. Charakter.



Charakter jest u niej jak najbardziej w porządku. Bloom jest miła i pomocna. Stara się rozwiązywać problemy na spokojnie, a nie siłą. Zawsze można z nią porozmawiać. Nie widzę minusów jej charakteru. Mogłem ich po prostu nie zauważyć w serialu.


5. Ona, a fabuła serialu.


Tutaj pójdzie mi gładko. Gdyby nie Bloom, nie byłoby Winx’a. Bloom pełni w tej kreskówce najważniejszą rolę - musi odnaleźć swoich biologicznych rodziców. Jej misja ciągnie się przez 3 serie i jeden film pełnometrażowy - Tajemnica Zaginionego Królestwa. W filmie tym, Bloom odnajduje swoich prawdziwych rodziców. Jednak najpierw musi pokonać wrogów i stawić czoła niebezpieczeństwom. Pomagają jej czarodziejki z Klubu Winx i magicy z Czerwonej Fontanny.

6. Co o niej sądzimy?


Zacznę od mojej opinii. Uważam, że Bloom jest świetną czarodziejką. Cenię ją za jej charakter i bardzo ładny wygląd. Jej dominacja w Klubie Winx mi zbytnio nie przeszkadza. I to by było na tyle z mojej opinii

Przebywając na różnych Winx’owych blogach, forach, doszedłem do wniosku, że Bloom jest lubianą czarodziejką. Zwykle lubimy ją za więcej niż jedną rzecz, a nie lubimy za jej dominację w serialu. Nie da się ukryć, że Bloom stwarza pozór idealnej czarodziejki. Potrafi podejść do wszystkiego na poważnie i stawia ratowanie świata w pierwszej kolejności. Oprócz charakteru stara się dominować wyglądem, chociaż to już kwestia gustu. Jeżeli chcecie, to możecie zamieścić swoje opinie w komentarzach.

___________________________


Trochę krótko moim zdaniem, ale nie miałem ochoty więcej pisać. Grafiki z Bloom na razie nie daję. Może dam później przez edit. Jak na razie jest galeria z Bloom, hehe. :)

I na koniec chciałem podziękować pewnej osobie, WhiteWinterWolf za kilka rad, co do aktualnego nagłówka. WhiteWinterWolf dokonał SZCZEREJ oceny pierwszej wersji tego nagłówka i dał mi drobne rady, dzięki czemu to, co widać na samej górze jest teraz ładniejsze. Oczywiście odwdzięczę się za pomoc i też coś skończę dla niego. Wiem, że to czytasz, hehe :) xD

Trzymajcie się!

___

(c) Paula

(c) Lemieali

To ja!
(c) Paulka
Jeszcze raz dziękuję! :D

sobota, 26 listopada 2011

Roxy



(c) Cz_Flora

Cześć wszystkim! Tytuł może nie jest zbyt odkrywczy, ale mówi dokładnie o tym, czym się dzisiaj zajmę. Czarodziejka zwierząt nie jest pewnie przez każdą bloggerkę zbyt lubiana, dlatego postaram się nie tworzyć zbyt długiej pracy. A o czym będzie moja praca? To taki opis tej dziewczyny i trochę jej życia z czwartej serii serialu Klub Winx.

W takim razie zacznę od krótkiego spisu treści:
  1. Kim jest Roxy?
  2. Jej życie
  3. Styl i wygląd
  4. Ona, a fabuła serialu
  5. Co o niej sądzimy?

1. Kim jest Roxy?


Roxy to z pozoru zwykła, 15-letnia dziewczyna. Mieszka ze swoim ojcem - Klausem. Dorastała bez matki. Jest czarodziejką zwierząt i na początku o tym nie wie. Poza tym jest towarzyska i miła. Lubi zwierzątka. Krótko i na temat. :)

2. Jej życie


Zdecydowanie jest inne niż każdej innej nastolatki. Nie spotyka się z żadnymi koleżankami, bądź przyjaciółkami. Nie uczęszcza do szkoły, chociaż w jej wieku powinna. Jakoś nie kręci ją chodzenie po sklepach z ciuchami... No ja wiem, że niewiele się znam na życiu nastolatki, ale mam chyba rację, prawda? :) W takim razie, co robi Roxy? Hmm... Zwykle kręci się po mieście ze swoim pieskiem - Artu. Oprócz tego pomaga swojemu tacie - Klausowi, w jego barze - Frutti Music Bar, który znajduje się nad brzegiem plaży Gardenii. Czyli jej życie nie jest zbyt ciekawe. Sytuacja się zmienia, gdy dochodzi do jej kontaktu z Winx. Wkrótce poznaje prawdziwe przyjaciółki i przyjaciół, ma nie pieńku z Łowcami Czarodziejek i zaczynają się problemy.

3. Styl i wygląd




(c) winx-pngs.blog.onet.pl

Styl ma w porządku. Nie będę opisywał jej tradycyjnego ubioru, bo jakoś nie jestem w tym najlepszy. No i wyżej jest grafika, więc wszystko jasne. Psia łapka na bluzce Roxy podkreśla to, że lubi zwierzęta. Jej styl ją wyróżnia spośród innych ludzi i Winx. Ubiór na drugim obrazku wygląda najlepiej. Moim zdaniem, jest całkiem ładna. Nie we wszystkich momentach wygląda dobrze, ale to zdarza się w tym serialu nie tylko jej.

4. Ona, a fabuła serialu


Warto zadać pewne pytanie. Dlaczego Roxy dodano do serialu? Roxy dodano do serialu, ponieważ fabuła tego wymagała. Czarodziejki z Klubu Winx potrzebowały nowych wrogów, a ci "wrogowie" potrzebowali jakiejś "ofiary". No i sobie wymyślono, że na Ziemi pojawi się pewna dziewczyna, która nie wie, że posiada moc. Tę dziewczynę mieli spróbować ująć Łowcy Czarodziejek. I tak to się właściwie zaczęło.

Wiemy już, że Łowcy chcą porwać Roxy. Czarodziejka zwierząt jest im potrzebna po to, by można było ją wciągnąć do Czarnego Kręgu. Właściwie to nie wiem, po co to jej "wciąganie". Może dla większej mocy? No, nie ważne.

Roxy nie przepada za Łowcami. Musi przed nimi uciekać, ponieważ nie potrafi sobie z nimi poradzić. Pomagają jej Winx, które walczą za nią. Po pewnym czasie, Roxy nauczyła się panować nad mocami i czasami dawała popalić nieprzyjaciołom.

Jakoś szczególnie rozbudowane to nie jest. Roxy przebywa też razem z Winx w barze swojego ojca, a czasem spędza z Winx swój wolny czas.

5. Co o niej sądzimy?


Cóż, nie ma jednej opinii na jej temat. Przez niektórych jest lubiana, a przez innych nie. Mi tam ona pasuje. Poza tym, to można ją lubić za niektóre jej cechy.
  • Nie potrzebuje wiele do szczęścia.
  • Nie wywyższa się nad innymi dziewczynami.
  • Miła, towarzyska dziewczyna.
  • Samodzielna.
  • Zawsze chętna do pomocy.
Można jej też nie lubić.
  • Zbyt słodziutka.
  • Często panikuje w bardzo trudnych sytuacjach.
  • Nie lubi zmian w swoim życiu. To wtedy, gdy unika Winx, które chcą ją przekonać do tego, że jest czarodziejką.
  • Czemu nie chodzi do szkoły? To my musimy w tym wieku, a ona nie?! xD
Ma pewnie jeszcze kilka cech, o których tu nie wspomniałem. Może napiszecie w komentarzach, za co ją lubicie/nie lubicie?

Opowiadania jeszcze nie skończyłem. Wszystkie prace idą w żółwim tempie. Nie wiem, czy wyrobię się na piątek za tydzień... Na koniec dodam jeszcze kilka ładniejszych kadrów z Roxy. Po zapisaniu są trochę większe (240x320 pikseli). A tak wg. to jak mi wyszła pracka o Roxy? Do zobaczenia! :D




sobota, 19 listopada 2011

Piątek!


I w końcu nadszedł piątek. Nie mam na dzisiaj kolejnej części opowiadania. I na dodatek ledwo co ją zacząłem. Trudno... Może popracuję nad nią w ten weekend trochę, by skończyć na następny tydzień? Może.

---
Sky - Czy mógłby być mordercą?

Na dzisiaj przygotowałem trochę obrazków ze... Sky'em. Tak, właśnie z nim, ale nie tylko. Okazuje się, że Sky mógłby grać w Winx'ie rolę jakiegoś seryjnego zabójcy. Wystarczy obejrzeć sobie 9 odcinek z 3 serii - Serce i Miecz. Przejdźmy do rzeczy. :)


Sky na tym ujęciu wygląda jak nie on. Zwykle jest całkiem spokojny, a na jego twarzy widać powagę lub uśmiech. Tutaj widać jego rządzę zabijania! Jego wyraz twarzy wygląda po części strasznie, a po części komicznie. Wygląda, jakby miał lekkiego zeza.


Sky przechodzi do dzieła - stara się zniszczyć Bloom.  Wygląda, jakby chybił, ale Bloom i tak sobie upadła na ziemię. Sky nie poprzestaje na Bloom i potem rzuca się na Musę. Nie udaje mu się jej trafić, a sam zostaje trafiony przez Stellę.


Sky wkrótce wstaje. Ciągle ma szał mordercy i myśli sobie czym tu zabić Bloom.


Topór był pod ręką, więc Sky go chwycił i zaczął biec do Bloom. Niewątpliwie byłby to koniec tej czarodziejki, gdyby nie Stella, która unieszkodliwiła Sky'a. A dalej to już nie ma nic ważnego w tym temacie.

Podsumowując: Sky mógłby być niezłym mordercą. Dlaczego?
  • Chce zabijać praktycznie bez powodu. No chyba, że przyjście Bloom do niego tylko po to, by wyjaśnił jej dlaczego ją zdradził jest usprawiedliwieniem jego win.
  • Nie poddaje się i działa do końca! Jak już zaczął to będzie walczyć aż do śmierci.
  • Nie boi się większej grupy od siebie. Myślę, że Winx mogłyby go pokonać razem bez większego wysiłku. Specjaliści nie są wcale tacy silni, a co dopiero sam Sky na 5 czarodziejek...
  • Nigdy się nie męczy i ma dużo siły.
  • Nigdy nie będzie chciała go łapać policja itp.
Ja wiem, że to, co zrobił Sky było z powodu czaru rzuconego przez Diaspro, ale jak widać, świetnie sobie radzi w takim fachu. Gdyby tak samo zachowywał się przy Łowcach Czarodziejek z 4 serii, to szybko by się z nimi rozprawił razem z innymi specjalistami.


---

Kilka obrazków...

Hmm... Dziwny temat sobie znalazłem. Pewnie nie każdej z Was się spodoba, bo to takie nienormalne było. Przejdźmy do spokojniejszych chwil.


Bloom nie musi lubić każdego ze swojego towarzystwa lub kumpli. Zwykle tego nie pokazuje, ale teraz pokazał to jej wyraz twarzy skierowany do Riven'a, który zaczął "pocieszać" Bloom. Nie wyszło mu....


Bloom i Sky. Jeden z najpiękniejszych obrazów, jakie ujrzymy w Klubie Winx. Oczywiście moim zadaniem.


Wszyscy są happy! I to się nazywa szczęśliwa rodzinka!


Wygląda tak... tajemniczo.

---

Bywajcie!

(c) Carmelena

(c) Jaqueline



niedziela, 18 września 2011

Anagan - Tagnięty :)


Wczoraj zostałem tagnięty przez Śmietankę w komentarzach, więc wypada mi odpowiedzieć na pytania. :)

1. Najstraszniejszy horror/thriller, który polecasz.
Nie oglądam. Chyba po prostu mnie nudzą. Nie polecam żadnego horroru każdej osobie, która ma słabe nerwy.

2. Spójrz przez okno. Co widzisz?
Podwórko. :| Czyli nic ciekawego.

3. Jak masz na drugie imię?
Możliwe, że nie posiadam takowego. Nie jestem pewien, więc nie wprowadzam w błąd, hehe. :))

4. Który masz numer w dzienniku?
Chyba 14, ale początek roku szkolnego dopiero, a ja swojego numerka jestem pewien na 100% dopiero na końcu pierwszego semestru. xD

5. Lubisz chomiki? 8D
I like it. :)

6. Lubisz śmietanę? 8D
I like it (her). :) Świetnie smakuje przy gofrach i na galaretce.

7. Twój ulubiony kolor.
Tak na serio to - od niebieskiego do fioletu, ale głównie ciemne odcienie tych kolorów. :)

8. Państwo w którym chciałabyś mieszkać. (lub miasto)
Bo ja wiem... W gdańsku jest całkiem nieźle, w pobliżu morza Bałtyckiego. Lub cały czas w łodzi, w jakiejś spokojnej dzielnicy. Wolałbym ( na razie )być w swoim kraju.

9. Twoje ulubione piosenki.

Winx Club:
- Magica Avventura
- The Secret of The Lost Kingdom
- Winx In Concert - ENG
- Winx on Ice
- Winx Power Show
W.I.T.C.H - OST
I jeszcze wiele innych, ale tym razem bardziej znanych wykonawców. :)

10. Lubisz Demi Lovato? 8D xD
Na początku, po imieniu pomyślałem, że to facet. Po wstukaniu tego do Google, doznałem olśnienia. Muzyki jeszcze nie słuchałem, ale posłucham sobie w przyszłości.

Taa... wiem, że niektóre odpowiedzi były dziwne.
Teraz ja tagnę kilka osób:
- Carmelena
- Śmietanka
- Flamli
- Laysha
- Airisa
- Canella
- Carla
- Bloomcia94

Pytania:
1. Słuchasz/słuchałaś/zamierzasz słuchać muzyki z Klubu Winx w szkole (np. na lekcji, na przerwie)?
2. Znasz W.I.T.C.H OST? :)
3. Co robisz jako pierwsze, gdy wstajesz rano z łóżka (w weekend)?
4. Też nudzisz się na lekcjach biologi i chemii?
5. Co robisz, gdy ktoś Cię zdenerwuje?
6. Uważasz, że kibelek to świątynia spokoju?
7. Chodzisz do szkoły, bo?
8. Bloom czy Stella?
9. Słuchasz w nocy muzy na słuchawkach?
10. Chciałabyś pracować przy tworzeniu 5 serii Klubu Winx?

---

W tym tygodniu nie publikowałem opowiadania - jeszcze go nie skończyłem. Zrobiłem się trochę leniwy, fakt. I to nie tylko jeśli chodzi o opowiadanie, ale również naukę. Echh... Trzeba się wziąć do roboty. Przeziębiłem się. Dzisiaj rano, w łóżku fatalnie się czułem. Teraz jest odrobinę lepiej. Następna część będzie pewnie w kolejnym tygodniu. Bywajcie! :D

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Przed rozpoczęciem roku szkolnego 2011


Cześć wszystkim!

Zdziwieni, że nie ma opowiadania? Spokojnie. To wcale nie znaczy, że skończyłem już je pisać. W tym tygodniu nie udało mi się z tym wyrobić. Może w następnym tygodniu?
Przed rozpoczęciem roku, zwykle idziemy kupować zeszyty, książki, ołówki, długopisy i wiele innych rzeczy. Myśl, o pierwszym września działa na mnie odpychająco. Denerwują również reklamy w telewizji o tematyce szkoły. :/

Wstęp


Pewnie interesuje Was po co piszę tą notkę? To jest blog poświęcony Winx, więc nie będę teraz wypisywał listy moich zakupów, ale opiszę to, co zobaczyłem w sklepie, związanego z... Winx. 

Lokalizacja


Przybliżę nieco lokalizację owego sklepu:
Kraj: Polska
Województwo: Łódzkie
Miasto: Łódź
Sklep: Real w Manufakturze

Na miejscu


Chciałem robić zdjęcia do tej notki produktom Winx, ale co by na to ludzie powiedzieli? Nie zdobyłem się na odwagę, więc pokażę fotki znalezione na necie. Nie było tego dużo, nawet bardzo mało. Kilka lat temu chyba widziałem więcej takich produktów.

1. Plecak z Bloom.

   

Cena: Jeżeli mnie pamięć nie myli, to 26.40 zł.
Opis: Różowy plecak o średniej wielkości. Widzimy na nim Bloom, Stellę i Florę z czwartej serii.
Opinia: Jest całkiem niezły. :)) Jednak sam bym go nie kupił. Polecam dla małych dziewczynek, które mają po 5-9 lat. Tak mi się wydaje, że to dobry wiek.

Plecak nie wykazywał zbytniego zainteresowania. Nie pchały się do niego kolejki fanek Winx. :)

2. Gry Winx Club.

Wśród wielu gier komputerowych, na półce oznaczonej napisem: "Dla dziewczynek", znalazły się 4 gry o tematyce Winx:
- Urodziny Bloom:
  
- Magiczny Bal:
  
- Dookoła Świata:
  
- Wymarzona Randka Stelli:
  

Cen gierek nie widziałem. Schowali czy co?! xD
Podobnie jak w przypadku plecaka nie było tłumów przy tych grach. Nikt nie zwrócił uwagi na te gry, z wyjątkiem mnie.

3. Magazyn Winx Club i... W.I.T.C.H.

Leżały tak ładnie obok siebie, więc czemu miałbym nie wymienić obydwu? :)

Jeżeli dobrze pamiętam, to był to ten numer:
 
(c) Laysha

I numer W.I.T.C.H:
  

Widziałem również jedną fankę Winx, a stwierdzam to po tym, że miała małą torebkę z Florą. Była to mała dziewczynka, chyba 5-7 lat.

Podsumowując: Sądzę, że było tego mało. Nie wchodziłem do działów z zabawkami dla dzieci, może coś by tam było... Jednak cieszę się, że znalazłem coś z Winx.

Teraz zobaczcie sobie kilka zdjęć:

   
  
Skoki na bungee.

  
Manufaktura nocą jest piękna!
  
  
  

Źródła:

Dziękuję za uwagę. Mam nadzieję, że się podobało. Może napiszecie co było u Was w sklepach?