sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 48 - Inna Flora



Każda czarodziejka i wszyscy specjaliści obawiali się spotkania z Trix. Nikt nie miał wątpliwości co do tego, że szykują coś wielkiego. Flora nie myślała o tych trzech wiedźmach. Zdawała sobie sprawę, że trzeba je za wszelką cenę pokonać, lecz bardziej zależało jej na tym, żeby nawrócić Iris. Uważała, że jest dla niej jeszcze nadzieja. Zupełnie inaczej sądziły jej przyjaciółki. Dla nich, młoda czarodziejka była takim samym wrogiem jak wiedźmy. W każdym razie, całą grupą przewodziły Flora i Miele. Pełniły one rolę przewodniczek, ponieważ mają świetny kontakt z naturą. Winx i specjaliści bezgranicznie im ufały i podążały za nimi bacznie obserwując okolicę. Tylko Stella narzekała w czasie wędrówki, szczególnie na bagiennych odcinkach drogi. Księżniczka Solarii, przez tyle lat, tak naprawdę nie zmieniła się pod tym względem. Dalej miała na uwadze to, żeby się nie ubrudzić i wyglądać olśniewająco. Najgorzej to znosił Brandon, gdyż czarodziejka ciągle narzekała przy nim, jak nienawidzi takich wędrówek i bagien. Mężczyzna zapewniał ją, że zaraz będą na miejscu, ale nie mógł tak mówić w nieskończoność. Po kolejnej godzinie spaceru po Linphei, Stella zaprotestowała i wymusiła przerwę. Nikt zbytnio się jej nie sprzeciwiał, bo ten pomysł był akurat trafiony. Każdy chciał się napić i coś zjeść.

— W porządku, zatrzymamy się tutaj na kwadrans — zdecydował Sky. Wszyscy znaleźli sobie miejsca, aby usiąść. Zaczęli wyjmować kanapki, przekąski, wody mineralne. Helia spostrzegł, że ich dwie przewodniczki idą dalej przed siebie. Prędko wybiegł przed nie.

— Hej, mamy przerwę! — zwrócił im uwagę. Flora spojrzała na niego pustym wzrokiem. Miele patrzyła tylko przez siebie i nie zwracała na niego uwagi. Za moment zjawił się Tellan.

— Co robicie? — spytał i zjadł kawałek kanapki.

— Wygląda na to, że przewodniczki nie mają ochoty odpoczywać. Wydają się być jakby... zahipnotyzowane? Dziwne — oznajmił Helia i chwycił swoją dziewczynę za rękę. Zabrał ją do reszty grupy. Z początku czuł opór, ale czarodziejka szybko wyszła z transu. Tellan zajął się Miele.

— Wszystko ok? — spytała Layla, która pierwsza zauważyła dziwne zachowanie obydwu czarodziejek.

— Dobre pytanie. Sam jestem ciekaw, co się z wami działo, Floro, Miele — zaczął Helia.

— Nic nam nie jest. Możecie wyjaśnić, o co chodzi? — spytała zaskoczona Flora.

— Sky wyraźnie powiedział, że pora na odpoczynek, a wy szłyście dalej. Gdy do was podszedłem, w ogóle nie zareagowałyście — wyjaśnił całe zajście Helia.

— Odpoczynek? Sky? Chwila... Faktycznie, nic takiego nie pamiętam. Podobnie jak... całej drogi — mówiła czarodziejka natury. Była trochę zakłopotana.

— Jak to jest możliwe? Stella całą drogę narzekała, a wy tego nie słyszałyście? — spytał z niedowierzaniem mężczyzna.

— Mam to samo. Zupełnie, jakby gdzieś zniknęła godzina z mojej pamięci — przyznała siostra Flory.

— Zapytajmy resztę, czy też doświadczyli czegoś podobnego — zasugerowała Layla. Za chwilę, wszyscy wiedzieli o całym zajściu, lecz nikt poza Florą i Miele nie zauważył nic nadzwyczajnego. Każdy miał się zwyczajnie. Sprawa miała się o tyle ciekawie, że są to czarodziejki z Linphei, więc powinny czuć się najpewniej na tej planecie i wiedzieć najwięcej o zachodzących na niej zjawiskach. W tym przypadku nie potrafiły jednak tego racjonalnie wytłumaczyć. W całej grupie zapanowała więc aura tajemniczości i zaczęto snuć najróżniejsze historie fantastyczne. Z tego właśnie powodu, odpoczynek przedłużył się. Niektórzy dzielili się legendami jakie znali i swoimi przypuszczeniami. Nie pomogło to co prawda rozwiązać zagadki, ale wszyscy miło spędzili czas. W końcu nadeszła chwila, żeby się zbierać. Flora i Miele obawiały się o siebie. Tellan i Helia lepiej pilnowali ich przewodniczki, natomiast cała reszta zastanawiała się, czy znowu wejdą one w trans i dokąd je tak naprawdę zaprowadzą. Minęło kilka minut. Helia spojrzał na Florę. Ona znowu nie była sobą, jak i Miele. Coś nimi kierowało.

— Flora i Miele znowu są w tym transie — odwrócił się na moment do reszty grupy Helia, by o tym powiadomić.

— Czy to jest dobry pomysł? Bezgranicznie im ufać? — Stellę objęły pewne wątpliwości. W tej samej chwili, grupa szła po długim moście linowym. Z oddali wyłaniał się wielki wodospad. Niebo okrywały chmurami. Tylko trochę słońca oświetlało teren. Co jakiś czas, z lasu dochodziły przeróżne odgłosy zwierząt, ptaków.

— Też się nad tym zastanawiałam. Jak widać, nie są sobą. To może być zasadzka — dzieliła się swoimi przemyśleniami Musa.

— Istnieje taka możliwość, ale lepszego wyjścia nie mamy. Pamiętacie jak stąd wrócić do domu? — spytała bezradnie Bloom.

— Próbuję nas zlokalizować, ale gps tutaj nie działa. Nie mam tutaj zasięgu. To jest prawdziwe odludzie — przyznała Tecna.

— Sky, masz jakiś kontakt z Czerwoną Fontanną? — zwróciła się Bloom do magika.

— Nie bardzo. W takich miejscach, jak to, są problemy z łącznością. Objawia się to brakiem zasięgu. Niewiele możemy teraz zrobić — odpowiedział pewnie.

— Dzięki, jak zawsze możemy na was liczyć! — skomentowała Stella.

— Oczywiście, słonko — odparł Brandon swoim pogodnym głosem.

— Ciekawa jestem, ile jeszcze przyjdzie nam wędrować, zanim wpadniemy w tę zasadzkę... — mówiła bardziej do siebie Stella. Wkrótce wszyscy znaleźli się po drugiej stronie mostu. Ledwo zdążyli wejść na nowy teren, a ujrzeli twarzy ludzi wyłaniające się z mroku lasu. Wcale nie wyglądali oni, jakby na przyjaźnie nastawionych. Każdy wiedział, że szykuje się trudna potyczka. Za parę chwil, Helia poznał kilka twarzy. Już nie miał wątpliwości, że to byli bandyci z tego samego obozu na Zenith, gdzie przetrzymywano Florę. Magik szybko rozejrzał się za swoją ukochaną. Szła ona dalej przed siebie, lecz złoczyńcy nie wyglądali na zainteresowanych nią i Miele. Helia i Tellan pobiegli zatrzymać dziewczyny, lecz odnieśli wrażenie, jak gdyby poruszali się w zwolnionym tempie. Próbowali krzyczeć, jednak to nic nie dawało. Cała grupa została otoczona przez bandytów. Było ich kilkadziesiąt. Flora i Miele zniknęły z oczu Winx i specjalistów. Sami nawet nie mieli czasu, żeby za nimi wypatrywać, bo zajęli się walką z wrogiem. Winx szybko przeszły transformację Enchantix. Bloom i Stella natychmiast poleciały za oddalającą się czarodziejką natury i jej siostrą. Szybko znalazły się za nimi. Miały już je zabrać i odlecieć gdzieś daleko, ale nagle, wielka i błękitna kula uderzyła je, spychając z toru lotu. Skończyło się na bolesnym upadku czarodziejek w kolczaste krzaki — bolesne doświadczenie. Stella pierwsza podniosła się z ziemi i była obolała. Zupełnie brakowało jej siły życiowej. Czuła się taka słaba. Pomogła wstać przyjaciółce, która również nie miała się lepiej od niej.

— Co to było? — spytała zdezorientowana Bloom. Ledwo trzymała się na nogach.

— Też chciałabym wiedzieć. Ktoś nas musiał zaatakować. Idźmy po Florę i Miele! — nalegała mimo wszystko Stella. Dziewczyny zignorowały ból. Trzeba przyznać, że w pewnym sensie im to pomogło, bo za chwilę mogły już biec. W pewnym momencie, ziemia zaczęła trząść się niewyobrażalnie mocno. Czarodziejki ponownie upadły.


To samo spotkało resztę Winx i specjalistów. Layla, Tecna i Musa, wykorzystały okazję na wybicie części przeciwników. Same unosiły się w powietrzu, więc trzęsienie ziemi było dla nich obojętne, lecz dla bandytów i magików, wręcz przeciwnie. Layla posłużyła się Morfixem, by stworzyć sztuczną wodę. Następnie wywołała wielką falę, która zabrała ze sobą blisko dwudziestu złoczyńców w głąb przepaści.

— Świetna robota, Laylo! — pogratulowała jej Musa.

— Dzięki, ale nie mam tyle siły, żeby to powtórzyć. Zajmę się osłanianiem was! — zapewniła Layla. W tej chwili, pałeczkę pierwszeństwa przejęła czarodziejka muzyki. Parę chwil zajęło jej zastanawianie się nad czarem, którego mogłaby użyć. Bandyci zdążyli już się odnaleźć i walczyli z magikami. Czas leciał, a Musa wpadła na pewien pomysł. Rozłożyła szeroko ręce i zamknęła oczy. Po chwili, ludzie zaczęli się wycofywać.

— Jak ty to zrobiłaś? — spytała z niedowierzaniem Tecna.

— Powiedzmy, że ich przywódca wydał im sygnał do odwrotu... — zaśmiała się Musa. Nagle, z nieba uderzył piorun i zabił z tuzin bandytów.

— Co jest?! — krzyknęły jednocześnie przerażone Layla i Musa.

— Nic wam nie grozi. No, chyba, że się zdenerwuję, ale to nie zdarza się często, więc możecie spać spokojnie. Pamiętajcie, aby wyłączać telefony i komputery w czasie burzy! — mówiła zabawnym tonem Tecna, rozbawiając przy tym resztę towarzystwa. Specjaliści zajęli się pozostałymi bandytami — niewielu ich już zostało. Część z nich zdążyła wprawdzie uciec, ale nikt się tym specjalnie nie przejmował. Wszyscy świetnie się spisali. Magicy walczyli dzielnie, a Helia i Tellan doskonale współpracowali. Łączył ich zapewne podobny cel — pomóc czarodziejce natury. Każdy jednak zauważył brak Bloom i Stelli w gronie Winx. Dlatego też, wszyscy pobiegli ich poszukać w trybie natychmiastowym.


W tej samej chwili, kilkanaście metrów dalej, Bloom i Stella zdążyły już poznać pewnego potężnego maga. Miał on spokojny wyraz twarzy. Nosił na sobie czarne szaty. Jego głowę okrywał kaptur. Czarodziejki strzelały, iż ma około trzydziestu lat. Nie przyglądały mu się zbytnio, bo ciągle musiały unikać jego magicznych pocisków. One same nawet nie miały kiedy zaatakować — tak bardzo zajęte były obroną. W końcu, Bloom i Stella straciły resztę sił i zaczęły obrywać od maga. Szybko poległy. Mężczyzna miał nad nimi magiczną przewagę.

— Tylko tyle potraficie? — podszedł do nich i spytał powoli swoim niskim, lekko zachrypniętym głosem.

— Kim jesteś? — zapytała Bloom, podpierając się rękoma o ziemię.

— Na imię mi Kallisto. Miło mi was poznać. Spodziewałem się więcej po czarodziejkach z Alfei. Szczególnie po tobie, Bloom. Myślałem, że będziesz prawdziwym wyzwaniem — oznajmił.

— No to się pomyliłeś — burknęła na niego rudowłosa. Już czuła, że go nie lubi.

— Co z Florą i Miele? Dokąd je zabieracie i czego od nich chcecie? — Stelli zależało, aby dowiedzieć się jak najwięcej.

— Hmm. Jeśli sobie tego życzycie, mogę je zawołać. Pewnie są gdzieś w pobliżu — stwierdził zwyczajnie.

— Dobry żart. Mów! Czego od nich chcecie?! — Bloom rozzłościła się.

— Poważnie. Floro, Miele, możecie tu przyjść? — krzyknął mag przyjaznym głosem.

— Z nim chyba coś jest nie tak — powiedziała Stella do przyjaciółki.

— Nic nie rozumiem — palnęła w odpowiedzi Bloom. Chwilę potem, czarodziejki ujrzały nikogo innego, jak Florę i Miele. Szły normalnym krokiem w kierunku maga. W tym samym momencie przybiegła reszta Winx oraz specjaliści. Byli zdumieni.

— Trzymaj się od nich z daleka! — ostrzegł Helia i pobiegł zaatakować maga. Tellan się dołączył. Kallisto zrobił jeden unik. Najwidoczniej nie miał ochoty na walkę. Wykonał tylko polecenie Helii i odszedł od czarodziejki natury na kilka metrów.

— Helia, oszalałeś? Znowu to samo? Ktoś jest przy mnie, a ty świrujesz? — zaczęła Flora.

— Tyle ci wystarczy? Proszę — powiedział niewinnie mag.

— Nie... Ja... — próbował się wytłumaczyć Helia. Zupełnie nie wiedział, o co w tym wszystkim chodzi. Spodziewał się, że Kallisto jest wrogiem, ale teraz sam już nie miał co do tego pewności.

— Jeszcze kiedyś się spotkamy. — Mag rozpłynął się w powietrzu. Na chwilę zapadła cisza.

— Przepraszam, Floro. Myślałem, że on chce cię skrzywdzić — wyjaśnił swoje zachowanie, całkiem rozsądnie, Helia.

— Nie dam ci kolejnej szansy, mój drogi — oznajmiła wrogim tonem czarodziejka natury. Uczyniła jeden gest lewą dłonią i spod skrawka ziemi, na której stał Helia, w szybkim tempie zaczęło wyrastać pnącze. Oplotło ono mężczyznę, mocno go przy tym ściskając. Dziewczyna śmiała się przy tym, ale nie przypomniało to jej zwykłego śmiechu. Budził strach.

— Floro, przestań! — zatrzymała ją Musa.

— Przesadzasz! Możesz mu zrobić krzywdę! — odezwała się Bloom.

— To dla mnie nie ma żadnego znaczenia. Dostanie nauczkę... — mówiła Flora, aż nagle upadła na glebę, przewrócona przez Tellana. Ten z kolei oberwał zielonym pociskiem od stojącej nieopodal Miele i zaliczył kontakt trzeciego stopnia z drzewem.

— Koniec! Uspokójcie się! — krzyknęła Stella.

— Najlepiej wróćmy do domu. Pogadamy na spokojnie, wszystko sobie wyjaśnimy i wyruszymy na misję jeszcze raz — zaproponował pokojowe rozwiązanie Brandon, któremu nawet na sytuacjach pełnych napięcia, nie brakowało ani krzty optymizmu.

— Tak, popieram go. Dobrze gada! — przybił mu piątkę Sky.

— Tu jest mój dom. — Czarodziejka natury wstała właśnie z ziemi.

— Ona nie jest sobą. Musimy coś zrobić, ale chyba nie będzie chciała z nami dobrowolnie wrócić... — szepnął Timmy do Tecny.

— W takiej sytuacji, pozostaje nam tylko ją do tego zmusić — odpowiedziała stanowczo. Czarodziejka natury wykonała piruet z wyciągniętą przed siebie dłonią. Wywołała silny wiatr połączony z pyłkiem o zielonym zabarwieniu. Wszyscy, poza nią i jej siostrą, przewrócili się. Dziewczyna na tym nie skończyła. Każdego ze swoich przyjaciół oplotła grubym pnączem. Ci byli zdezorientowani, poza Timmym i Tecną. Wiedzieli, że nie mogą za wiele zrobić czarodziejce natury, ale obydwoje wysłali sygnał alarmowy ze swoich telefonów, które chwilę potem, zostały zniszczone pod wpływem nacisku pnączy. Tylko chwilę zajęło Florze uwięzienie Winx i magików. Nikt nie mógł wykonać najdrobniejszego ruchu.

— Zbliża się noc. Poznacie trochę leśnych zwierząt. Dzisiaj czeka je niemała uczta. Chodźmy, siostrzyczko — powiedziała Flora i zniknęła ze swoją siostrą za drzewami.


Przez kilka najbliższych minut, każdy starał się wyrwać z pnączy. Te jednak trzymały ich niewyobrażalnie mocno. Helia miał chyba najgorzej, bo coraz trudniej przychodziło mu łapać oddech. Timmy i Tecna wierzyli, że przybędzie wsparcie z magicznych szkół i ich uwolni oraz zabierze do domu. Po kwadransie tracili już nadzieję. Z głębin lasu dobiegały przerażające odgłosy zwierząt. W powietrzu fruwały dziwne komary, a nie było jak się przed nimi bronić. Mało tego, panował niewyobrażalny chłód i robiło się coraz gorzej i ciemniej. Winx wprost nie mogły uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Dla nich wszystko już zapowiadało, że w tym właśnie miejscu skończą swój żywot. Nagle, spośród drzew zaczęło wyłaniać się oślepiająco jasne światło. W Winx i specjalistów wstąpiła nadzieja. Chwilę potem, ujrzeli nad sobą wielki statek. Każdy wiedział skąd pochodzi. Na linach zjeżdżali magicy z Czerwonej Fontanny. Był to duży oddział. Szczęśliwie się złożyło, że mieli ze sobą wszystko, czego potrzeba do oswobodzenia więźniów. Błyskawicznie i sprawnie poprowadzona akcja zaowocowała tym, że w przeciągu paru minut, wszyscy znaleźli się cali i zdrowi na pokładzie. No, byli wprawdzie wymęczeni, głodni i potrzebowali wody, ale dostali tam trochę jedzenia i picia. Statek kierował się właśnie do Alfei. Kodatorta dowodził całą misją. Bardzo ucieszył go widok Winx i specjalistów. Sprawdzał stan zdrowia każdego z nich i pytał o relację z misji. Tutaj sprawy miały się już trochę gorzej. Misja, pomimo świetnej walki z bandytami, zakończyła się niepowodzeniem. Zniknęła Flora z Miele i zachowują się tak, jakby stały po stronie wroga. Na dodatek, pojawił się tajemniczy mag Kallisto. Jest trudnym przeciwnikiem. Gdy Kodatorta dowiedział się już wszystkiego, przekazał to Faragondzie, aby Winx nie musiały powtarzać tego samego po raz drugi.

— Niepotrzebnie się tym przejmujesz. Dobrze wiesz, że ona nie jest teraz sobą. — Tellan pocieszał Helię, któremu doskwierało złe samopoczucie.

— Hmm. Tak, jasne — odpowiedział przybity. Nawet za bardzo nie słuchał tego, co mówi jego kolega. Późno w nocy, Winx wysiadły w Alfei. Podziękowały bardzo za pomoc Czerwonej Fontannie. Faragonda uściskała każdą czarodziejkę po kolei. Bardzo zmartwiła ją ich dzisiejsza przygoda. Czarodziejki udały się szybko do łóżek. O niczym nie marzyły bardziej, niż tylko ułożyć się do snu i zapomnieć o tym fatalnym dniu i stracie jednej z członkiń Klubu Winx.


16 komentarzy :

  1. Dalbyś jakieś opowiadania z rivenem i muza bo malo onich jest

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo mi się podoba zawsze czytam twoje opowiadania na głos mojemu rodzeństwu a mam 6 rodzeństwa i kochają twoje opowiadania życzę weny i pozdrawiam paulina

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałeś nominowany do LBA. Gratuluję.
    http://diarylunaa.blogspot.com/
    (PS. świetny rozdział)

    OdpowiedzUsuń
  4. To było genialne czytając czułam się jakbym oglądała odcinek. Ty masz dar. Nie mogę się doczekać kolejnego opowiadania. Warto było poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, zgodzę się z tb. Czytając twoje opowiadania czuje się, jakbym oglądała odcinki, a nie czytała tekst. Czekam z niecierpliwością na kolejny i kolejne rozdziały tej wspaniałej historii Winx.

      Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów...
      I'm Winxer

      Usuń
    2. Dziękuję Wam. Właśnie sporo się zastanawiam nad kolejnymi rozdziałami, żeby nie zniszczyć tej historii. Ciszę się, że opowiadania są dla Was wciągające. Jak mam wenę, to też czuję się, jakbym oglądał odcinek w czasie pisania. ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
  5. kiedy będzie następny rozdział nie mogę się doczekać Lubię twoje opowiadania jestem ciekawy co będzie w następnych rozdziałach.
    Czy będzie kolejna seria ? Mam nadzieję że tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, nie planowałem trzeciej serii. Nawet nie mogę zagwarantować, że w ogóle się pojawi. Następny rozdział pewnie w tym, albo w kolejnym tygodniu.

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Super rozdzial i wogule ale ....... ENCHANTIX???!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Enchantix jest dalej w moim opowiadaniu. Występuje tutaj w ulepszonej wersji - w pierwszej serii Winx ją uzyskały.

      Believix ma dwa problemy. Jak dla mnie, zbytnio kojarzy się z czwartą serią serialu. I dwa, działa (niby) tylko na Ziemi. Roxy to mały wyjątek.

      Sirenix, Harmonix (i wyżej) - to już nie ten klimat, co kiedyś. Ja chciałem zachować ten stary, klasyczny klimat Klubu Winx. Można by mówić, że nie nadążam za trendami, ale nowa odsłona tej kreskówki to nie to samo. Jak na razie, zostaję przy "Enhanced Enchantix". ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wpadnę i przeczytam. ;)

      Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  8. Witaj.
    Długo trzeba było czekać na Twoje opowiadanie, ale przyznam, było WARTO.
    W tym rozdziale pojawiło się coś co po prostu uwielbiam: walka, transformacja, akcja, tajemnica. <-- temu opowiadaniu NIC nie brakowało.
    Dialogi, opisy świetne! No i to co bardzo lubię, chociaż chyba sama tego nie stosuje, PROSTOTA.
    Jeden z lepszych rozdziałów w tej serii.
    Czy w poprzednim poście wspomniałeś, że się powoli wypalasz? Proszę nie! Twoje opowiadania są dla mnie baterią kiedy brakuje mi energii by posunąć się choć o krok w swoich opowiadaniach. Są wskazówkami. Kiedy TY komentujesz od razu jestem zapełniona weną. Jeśli brakuje Ci tylko pomysłu zgłoś się do mnie, mam tysiące pomysłów na minutę.
    Pozdrawiam C.S (klubwinxnewstory.blogspot.com)

    Ps: U mnie również nowe opowiadanko, mam nadzieję że skomentujesz i zapełnisz mnie ponownie weną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za miłe słowa. Oczywiście przeczytam zaległości, które mam u Ciebie. ;)

      Pozdrawiam

      Usuń