niedziela, 31 sierpnia 2014

Rozdział 52 - Cuda i wiara



Helia powoli podniósł swoje powieki. Pierwsze co ujrzał, to bardzo jasne światło nad nim. Po ułamku sekundy usłyszał rozmowy ludzi na około. Wykonał głęboki wdech i wypuścił powietrze wolno ustami. Poruszył jednym z palców prawej dłoni bez problemu. Następnie uniósł głowę i rozejrzał się po pomieszczeniu. Wtedy zorientował się, że leży na łóżku w szpitalu. Widział innych pacjentów obok niego. Nie rozumiał, dlaczego się tutaj znalazł, gdyż czuł się w porządku. Zerwał się z łóżka i poszedł rozejrzeć się po budynku. Kilka chwil zajął mu jeden z lekarzy, który go zatrzymał. Wypytywał o to, jak się czuje i tym podobne rzeczy. Magik zapewniał, że jest całkowicie zdrowy, choć serce bolało go ze względu na ukochaną. Dowiedział się również gdzie są jego najbliżsi i tam się najpierw udał.


W tym samym czasie, pozostali specjaliści dalej przebywali na Linphei. Dostali zadanie od Kodatorty, żeby odnaleźć Winx i kryjówkę Kallisto. Zajęli się najpierw tą pierwszą częścią. Biegli truchtem po lesie i rozglądali się za czarodziejkami. Trafili na nie w mgnieniu oka. Widzieli jak powoli dochodzą do siebie. Dalej miały mało energii życiowej, jednak statek, który przyleciał po Florę, był zaopatrzony w przeróżne napoje lecznicze. Specjaliści przewidzieli, że mogą się przydać, dlatego zabrali ich trochę nim wehikuł odleciał. Każda czarodziejka otrzymała po jednej miksturze. W przeciągu paru chwil, Winx poczuły się o niebo lepiej.

— Dziękuję, Sky — odezwała się Bloom.

— Drobiazg. Cieszę się, że nic wam nie jest — odpowiedział zwyczajnie książę Heraklionu.

— Martwiliśmy się o was — dodał Brandon.

— Mamy to już za sobą. Całe szczęście, że nic nam się nie stało — odparła Stella z ulgą.

— Jak potoczyła się walka? Co z Kallisto i Florą? — pytała Layla.

— Właśnie, opowiedzcie nam wszystko! — nalegała Musa.

— Winx! Już po wszystkim? — Drobna siostrzyczka Flory wybiegła z gęstego lasu.

— Hej, Miele! — przywitała ją Bloom.

— Tak, wygraliśmy. Zaraz przedstawimy wszystko dokładniej. Mamy jeszcze za zadanie odnaleźć kryjówkę Kallisto i ją przeszukać — wyjaśnił Sky. Każdy wyruszył w drogę. Wtedy magicy zaczęli mówić o wydarzeniach, które miały miejsce przez ostatnią godzinę. Jak nietrudno przewidzieć, najbardziej bolesny moment nastąpił, kiedy przyszło opowiadać co z Florą. Winx bardzo to dotknęło, a już w szczególności Miele.


Helia spotkał Saladina, Kodatortę, Faragondę oraz Gryffin siedzących przed salą, w której przebywała czarodziejka natury. Nic nie mówili, dopóki nie zauważyli magika.

— Jesteś! Cały i zdrowy! — zaczął uśmiechnięty Saladin.

— Przecież od początku taki byłem, prawda? Jak z Florą? — spytał Helia z troską.

— Lekarze nic nie mówią — odparł poważnie jego wujek.

— Wszyscy się martwimy, jednak liczymy, że zrobią co w ich mocy, by wróciła do nas — mówiła Faragonda.

— W życiu nie słyszałem o tak honorowej czarodziejce. Gdyby to był magik, jak najbardziej chcielibyśmy takiego w Czerwonej Fontannie — przyznał Kodatorta. Helia usiadł obok reszty. Przypomniała mu się historia, kiedy udał się samotnie do obozu bandytów, aby uwolnić swoją ukochaną. Zachował się jak prawdziwy bohater. Prawie przypłacił swoim życiem, jednak teraz wiedział, iż to naprawdę nic, jeśli robi się to dla najważniejszej osoby, jaką jest dla niego Flora. Zastanawiał się, ile jeszcze czeka go takich niebezpiecznych przygód.


Upłynęło parę minut. Specjaliści i czarodziejki dotarli na miejsce i weszli do jaskini Kallisto. Timmy oświetlił jej wnętrze. Magicy poszli przodem i zachowali czujność na wypadek, gdyby mag zastawił na nich wcześniej jakąś pułapkę. Najpierw trafili do jego komnaty, choć nie znaleźli tam niczego groźnego. Zabrali ze sobą jakieś tajemniczo wyglądające mikstury oraz księgę należącą do Kallisto i wyszli.

— Poznajesz może te napoje? — spytał Brandon.

— Nigdy takich nie widziałem. Kto wie, może to jakaś wyjątkowa zdobycz — spekulował Sky.

— Weźmiemy je do Alfei. Profesor Palladium pewnie nam coś o nich powie — oznajmiła Bloom.

— Dobra, damy je wam, jak będziemy wracać — obiecał Sky. Wszyscy zeszli jeszcze niżej i trafili do komnaty, w której stała klatka. Czarodziejki spostrzegły Alex i Iris zamknięte razem.

— Iris, co ty tu robisz? — zapytała z niedowierzaniem Musa.

— Kallisto mnie tu zamknął, mówię poważnie — tłumaczyła Iris. Czuła się zaprawdę bardzo głupio.

— I my mamy ci uwierzyć po tym wszystkim, co zrobiłaś? — Stella bardzo nie lubiła Iris.

— Flora mnie tu wsadziła, kiedy Kallisto znów nią zawładnął. Ona to potwierdzi! Dlaczego nie ma jej z wami? — spytała.

— Poświęciła się, żebyś ty mogła żyć, smarkulo! — powiedziała głośno Stella.

— Nie tylko Iris, ale my wszyscy — dodał Brandon. Iris nagle zebrało się na płacz. Zdała sobie właśnie sprawę z tego, do czego doprowadziła. Czarodziejka natury od początku chciała dla niej dobrze. Nawet zaproponowała współpracę, ale Iris ją odrzuciła. Gdyby podjęła inną decyzję, wszystko pewnie lepiej by się potoczyło. Myślała, że zachowała się jak ostatni tchórz, trzymając z Kallisto.

— Uwolnijmy je — zasugerował Timmy i podszedł otworzyć klatkę. By to zrobić musiał skorzystać ze swoich gadżetów.

— Bloom, a gdzie je Flora? — Alex podeszła do jednej z nauczycielek.

— Zabrano ją do szpitala w Magix — odpowiedział Sky. W tym samym momencie zadzwonił jego telefon.

— Słucham? Poważnie? Jest tak źle? Ok, rozejrzymy się. Zaraz będziemy — przeprowadził krótką, ale jakże poruszającą wszystkich rozmowę, książę Heraklionu.

— Lekarze nie mają pewności co do tego, jak pomóc Florze. Podtrzymują jej funkcje życiowe, ale to za mało. Potrzebują rzadkiego leku, lecz nie wiedzą, gdzie on może być. Mamy go znaleźć i dostarczyć. Tak chce Saladin — wytłumaczył Sky.

— Dostaną ten lek — powiedziała zdecydowanie Stella.

— Może te mikstury, które zabraliśmy, na coś się przydadzą? — Brandon sobie właśnie o nich przypomniał.

— Zrobię zdjęcie i wyślę. Lepsze to niż polecieć i stracić czas, prawda? — Timmy wziął się do roboty. Sky w tym czasie wezwał statek z Czerwonej Fontanny. Za minutę zadzwonił Saladin. Potwierdził, iż jest to prawdopodobnie ten lek, o który lekarzom chodzi. Poprosił, żeby szybko przylecieli. Poza

Winx i specjalistami, na pokładzie znalazły się jeszcze Miele, Alex, a także Iris. W przypadku tej ostatniej dziewczyny, trudno było zdecydować, czy ją wziąć ze sobą. Bloom jednak przekonała wszystkich mówiąc, co by Flora zrobiła w tych okolicznościach.


Helia nie mógł znieść siedzenia w jednym miejscu. Ciągle martwił się o Florę. Wstał i poszedł się przejść na mały spacer. Szedł sobie korytarzami szpitala pogrążony we własnych myślach i obawach.

— Flora to twoja ukochana? — Helia wyciągnął ręce z kieszeni, kiedy usłyszał pytanie obcego mu człowieka. Mężczyzna stojący naprzeciw niego miał około dwudziestu lat. Nosił na sobie żółtą koszulkę i czarne spodnie. Bił od niego spokój i opanowanie. Sprawiał wrażenie człowieka zadowolonego z życia.

— Tak, tak. Skąd to wiesz? — spytał magik.

— Domyśliłem się, kiedy na ciebie spojrzałem. Lekarze mówią, że bardzo ciężko z tą czarodziejką — oznajmił zwyczajnie.

— Prawda, dlatego tak się o nią boję. Mam tylko nadzieję, że lek, który przyniosą moi przyjaciele zdziała cuda. Kim jesteś?

— Jestem Axilr, cudotwórca. Chociaż, to tylko moje zdanie. Nie istnieje taki tytuł oficjalnie. Chcę jednak, żebyś wiedział, że sam lek to nie wszystko.

— Axilr, mógłbyś wyrażać się bardziej konkretniej?

— Tą drugą rzeczą jest całkowita i niezachwiana wiara, rozumiesz?

— To przecież oczywiste. — Helia aż się uśmiechnął.

— Każdy, kogo spotykam tak mówi, wiesz? Dlaczego chodzisz taki zdruzgotany, skoro jest w tobie wiara? — Magik nic przez moment nie odpowiedział.

— Czyli... Można sprawić, że ktoś wstanie z grobu, jak się w to uwierzy?

— Bez przesady. Ja tu nie przeczę naturze. Nawet nie próbuję. Taka jest kolej rzeczy. Przychodzimy na świat i umieramy, a właściwe, wchodzimy na inny poziom. Nasze życie tutaj jest tylko przejściowe, jednak nie o tym przyszedłem z tobą rozmawiać. Chcę ci pomóc.

— Nie obraź się, ale to wszystko wydaje mi się trochę dziwne. Jesteś pewien, że to, o czym mówisz ma sens i działa? — Helia posmyrał się po głowie.

— Ty właśnie musisz zobaczyć w tym sens. Chodź ze mną — poprosił Axilr. Helia na krótką chwilę się zawahał, ale zdecydował się pójść z nowo poznanym człowiekiem.


Axilr prowadził przez całą drogę. Wyglądało na to, że znał miasto Magix jak własną kieszeń, a przynajmniej pewne jego okolice. Szedł wąskimi alejkami i zatrzymał się w pewnej chwili przed wysokim murem porośniętym bluszczem. Usiadł na ziemi.

— To tutaj kiedyś poległem. Moje życie wydawało się nie mieć żadnego sensu. Czułem, że nic nie osiągnę, ale zjawił się ktoś, kto mnie wyprowadził z tego błędu — odezwał się Axilr.

— Kto to był? — spytał zaciekawiony magik.

— Powiedziałbym, że prawdziwy cudotwórca. Zupełnie odmienił moje życie, a raczej moją mentalną stronę. To było niesamowite. Ja sam dużo pracowałem, żeby się zmienić. Bywało ciężko, ale działałem wytrwale i doszedłem do miejsca, w którym jestem obecnie. Teraz czuję spokój i opanowanie. Mam harmonijne myśli. Cieszę się każdą chwilą. Życie jest piękne, a ja od miesięcy to dostrzegam — mówił inspirująco Axilr.

— Chcesz mnie zmienić?

— Nikt tego nie może zrobić. Pamiętaj, że to ty musisz tego chcieć. Zmieniać możesz się tylko sam. Ja jestem tutaj po to, by wskazać ci drogę. Dzisiaj zobaczysz, jakie cudowne potrafi być życie.

— Często czerpię inspirację z natury do moich rysunków. Wydaje mi się, że wiem, czym jest piękno.

— To świetnie! Chodź za mną! — Axilr wyciągnął przed siebie dłoń i powstało okrągłe przejście na drugą stronę muru. Mężczyźni szli przed siebie. Znaleźli się w bezgłośnym i sielankowym miejscu. Helię zaskoczyło to, co ujrzał. Zobaczył dosyć stary, lecz zadbany i ładny pociąg, którego dach przysłonięty był przez bujną roślinność. Zastanawiał się tylko nad jednym i zaraz usłyszał odpowiedź.

— Wsiadaj. Wejdź sobie na dach i połóż się tam. Zaraz do ciebie dołączę i wyruszymy w podróż — uśmiechnął się do niego Axilr. Następnie poszedł do osoby siedzącej za sterem i szybko wrócił. Helia ułożył się wygodnie na leżaku pośród roślin i zamknął oczy, zupełnie jak jego towarzysz. Za chwilę pojazd zaczął pracować. Powoli ruszył do przodu i w przeciągu paru chwil opuścił Magix. Znalazł się na otwartym terenie i jechał pośród łąk, lasów i jezior. Helia podniósł powieki i ujrzał niebo, a obok pięknie pachnące rośliny. Patrzył w chmury i delektował się chwilą. Poczuł relaks i odprężenie.

— Kiedy myślimy, kreujemy naszą rzeczywistość. To, jaka ona będzie, zależy od tego, jakie to są myśli. Dlatego odpuść i zapomnij o wszelkich obawach. Wyobraź sobie Florę całą, zdrową i szczęśliwą. Przypomnij sobie te wspaniałe chwile, które z nią spędziłeś i spójrz na wasz związek w przyszłości. Niechaj będzie obfity w miłość, gdyż tego właśnie pragniesz, nieprawdaż? — przekonywał Axilr, a Helia przyjmował jego sugestie. Wkrótce ponownie przymknął oczy i dalej wizualizował to, co sprawiało mu tak wielką radość i przyjemność.


W międzyczasie, do szpitala przybyła reszta zespołu. Faragonda wyjątkowo ucieszyła się na widok Winx. Nie tylko o samą Florę się martwiła, lecz także o resztę swoich najbardziej utalentowanych i doświadczonych czarodziejek. Sky dostarczył lekarzom wszystkie mikstury, jakie magicy zebrali w kryjówce Kallisto. To właśnie obudziło nadzieję w całej grupie. W końcu trafił się lek, który miał szansę pomóc przeżyć czarodziejce natury. Wkrótce go jej podano. Wszyscy czekali w ciszy na decydujący moment, choć ten nie nadszedł. Właściwie, nie było widać żadnych pozytywnych efektów, wskutek czego, każdego ogarnęły ciemne myśli i, poniektórych, rozpacz. Iris oraz Alex zapomniały o przeszłości i połączyły się w bólu. Winx zupełnie nie mogły uwierzyć w to, co się dzieje. Miele klęczała obok łóżka czarodziejki, wodziła palcem po twarzy swojej siostry, a łzy spływały jej strumieniem po policzkach. Specjaliści nic nie mówili, tylko przyglądali się całemu wydarzeniu. Oni również nie spodziewali się takiego zakończenia życia czarodziejki. Zupełnie nie mieli pojęcia, jak się ustosunkować do obecnej sytuacji. Saladina trapiła jeszcze jedna rzecz. Helia nie był wśród nich. Dyrektor Czerwonej Fontanny zaczął więc zastawiać się, gdzie jego bratanek poszedł i czy nie zrobił najgorszego. Staruszek opuścił pomieszczenie w milczeniu. Szedł po korytarzach i rozglądał się za Helią. Pytał także przypadkowych ludzi, czy go nie widzieli. W ten sposób dowiedział się, że magik opuścił szpital. Saladin wyszedł na dwór i usiadł na jednej z ławek w pobliżu małego skrawka zieleni. Żałował, ponieważ spuścił z oczu swojego bratanka. Teraz zupełnie nie wiedział, gdzie on jest i co z nim się stało. Mimo tego wszystkiego, wierzył w jego mądrość i w to, że nie zrobi niczego głupiego.


Podróż Helii i Alxira po godzinie dobiegła do końca. Magik czuł się nadzwyczajnie opanowany i spokojny. Patrzył pozytywnie w przyszłość.

— Dziękuję, to było naprawdę wyjątkowe doświadczenie — powiedział na pożegnanie.

— Jakbyś chciał to kiedyś powtórzyć, zaczekaj tu, pod murem porośniętym bluszczem, lub przejdź się miastem i uwierz, że mnie znajdziesz — mówił uśmiechnięty Axilr.

— Tak, wiara czyni cuda. Będę pamiętał. Trzymaj się! — odpowiedział rozpromieniony magik. Helia udał się z powrotem do szpitala. Niczego się nie obawiał, a wręcz przeciwnie. Ujrzał swojego zmartwionego wujka na ławce i podszedł do niego.

— Dlaczego siedzisz tutaj sam? — spytał.

— Helia, czekałem na ciebie. Zniknąłeś na tyle czasu i nikogo nie uprzedziłeś. Martwiłem się — oznajmił Saladin i wstał.

— Wiesz, muszę cię zmartwić. Lek, który przynieśli magicy nie pomógł twojej Florze. Przykro mi — dodał po chwili.

— Niemożliwe! Chodźmy to sprawdzić! — Optymizm Helii zadziwiał Saladina. Obydwaj weszli do budynku i udali się do sali z Florą i jej przyjaciółmi. Magik podszedł do swojej ukochanej, chwycił jej dłoń. Każdy spodziewał się, że on zaraz się załamie. Brandon podszedł i położył rękę na jego barku.

— Przykro nam — powiedział poważnym tonem głosu. W tej samej chwili, Flora powoli podniosła powieki. Wszyscy wyglądali na zdumionych. Dla nich wydarzył się właśnie cud, ale magik spodziewał się już wcześniej takiego obrotu zdarzeń. Nie rozumiał, czego inni się spodziewali, skoro snuli w swoich głowach najgorszą z możliwych wersję wydarzeń. Czarodziejka z natury wstała z łóżka i przytuliła się do Helii. Każdy podszedł bliżej, żeby z radością powitać Florę całą i zdrową. Trwało to kilka minut. Następnie podeszła do niej Iris.

— Pani Floro, ja chciałabym zostać z panią sama i coś powiedzieć — odezwała się uczennica.

— W porządku, ale nie musisz mi mówić „pani”. Wystarczy „Flora”, tylko nie „Florek”, proszę — śmiała się nauczycielka.

— Znowu ją porwie! — Stella wskazała palcem na niegdyś niesforną dziewczynę, a wszystkim zebrało się na śmiech.

— Myślę, że się zmieniła — oznajmiła Bloom.

— Czarne charaktery nigdy się nie zmieniają — odparła Stella. Tym samym uraziła Zack'a i Han'a, obecnych wśród nich. Najwyraźniej o nich zupełnie zapomniała.

— Wypraszamy sobie — odpowiedział humorystycznie Han.

— Stello, ona jest dobra. Kallisto i Trix ją szantażowali, dlatego tak się zachowywała — broniła swojej uczennicy Flora.

— Iris wróci do Alfei? — spytała Musa.

— Hmm... Biorąc pod uwagę, że to Flora zna ją najlepiej i Iris należy do jej klasy sądzę, że pozwolę, aby to właśnie ostateczna decyzja należała do niej — stwierdziła Faragonda. Uczennica i nauczycielka opuściły salę, że zostać sam na sam. Gdy tylko tak się stało, Iris szczerze przeprosiła Florę. Czarodziejka natury przytuliła ją do siebie i wiedziała, że dziewczyna od teraz zawsze będzie dobra. Osiągnęła w końcu swój cel. Jednocześnie cieszyła się, że wszelkie problemy zostały rozwiązane. Wreszcie poczuła ulgę.


Cała misja wywołała zamieszanie nie tylko w Alfei, ale i także pozostałych dwóch szkołach. Wszyscy docenili wkład naszych bohaterów w pokonanie kolejnych wrogów. Jeszcze tego samego wieczoru, Faragonda postanowiła zorganizować w swojej szkole imprezę, żeby świętować zwycięstwo i powrót Flory. Plac Alfei był oczywiście pięknie dekorowany. Każda uczennica brała aktywnie udział w przegotowaniach. Winx zajmowały się właśnie wieszaniem balonów na sznurkach. Jak nietrudno się domyślić, towarzyszyło im bardzo dobre samopoczucie.

— Wiesz co, Floro? Dalej nie potrafię zrozumieć, jak to się stało, że „ożyłaś”, kiedy przyszedł Helia? — spytała z zainteresowaniem Bloom.

— Magia? Tylko, co to może znaczyć, prawda? Albo on wiedział, co robi? Sama nie jestem pewna. Zaskoczył mnie i was. — Dziewczyna powiesiła kolejny, zielony balon.

— Stał się prawdziwy cud, zdecydowanie! — stwierdziła Stella.

— Helia nie tylko ocalił Florę, ale i pokonał Kallisto — oznamiła Musa.

— Tak, tylko szkoda, że jest tak mało doceniany. Powinien dostać jakieś wyróżnienie, nie sądzicie? — pytała Flora.

— To prawda. Walczył naprawdę dzielnie — przyznała Layla.

— Jaką podjęłaś decyzję odnośnie Iris? — spytała Tecna.

— Wróci do Alfei i będzie się tu dalej uczyć. Na jednej z moich przyszłych lekcji wytłumaczę całej klasie, dlaczego tak się zachowała. Oprócz tego, pomogę Iris nadrobić wszystkie zaległości — odpowiedziała czarodziejka natury.

— Jesteś dla niej zbyt łagodna. Zaraz pewnie znowu wejdzie ci na głowę, zobaczysz — palnęła Stella.

— Stella i to jej poczucie humoru — skomentowała Musa.

— Ty lepiej wieszaj te balony! — Zaśmiała się księżniczka Solarii i rzuciła w Musę nadmuchanym balonem. W ten oto sposób rozpoczęła się bitwa na balony. Za chwilę dołączyły się do niej pozostałe Winx. Uczennice przyglądały się nauczycielkom z pewnym zainteresowaniem. Griselda natychmiast podbiegła do czarodziejek.

— Dość tego, przestańcie! — zwróciła im uwagę rozzłoszczona kobieta. Winx rozejrzały się dookoła. Wszyscy je oglądali i patrzyli na nie jak na małe dzieci.

— Rany, jaki wstyd — pisnęła cicho do przyjaciółek Flora.

— Pięknie. Nauczycielki bawiące się balonami — mówiła żartobliwie Bloom.

— Chyba szybko nas zdejmą i wrócimy na drugą stronę biurka — zażartowała sobie Stella i rozluźniła atmosferę.


Nadszedł wieczór. Alfea wyglądała wspaniale. Każdy bardzo się postarał w przygotowaniach. Świętowanie miało zacząć się niebawem. Do szkoły przybywali właśnie uczniowie i uczennice z pozostałych szkół. Tymczasem, wszystkie czarodziejki miały ostatnią chwilę, aby się stosownie ubrać. W wyborze sukni dla każdej z Winx pomagała Stella. Dbała, aby tego wieczoru jej przyjaciółki prezentowały się szczególnie ładnie. Blisko pół godziny później, Winx zaczęły opuszczać swój pokój. Ostatnia została Flora. Stała jeszcze przed lustrem i czesała włosy. Przypomniała sobie o swojej ulubionej kokardce. Natychmiast ją założyła, co dodało jej więcej uroku. Helia powiedział kiedyś, że bardzo mu się podoba. Od tamtej pory, zawsze stara się mieć ją na sobie, kiedy spodziewa się z nim zobaczyć. Przejrzała się w lustrze raz jeszcze i stwierdziła, że wygląda naprawdę pięknie. Nagle usłyszała głos Faragondy.

— Witajcie wszyscy w tym wspaniałym dniu. Dziękuję za wasze przybycie. Dzisiaj świętujemy zwycięstwo czarodziejek i magików! Zapraszam Winx na scenę! Oklaski proszę! — Rozlegał się głos dyrektorki przez uchylone okno w pokoju.

— Ładnie. Spóźnię się. — Flora wyszła szybkim krokiem na zewnątrz. Winx stały już koło dyrektorki i rozglądały się za ich przyjaciółką. Czarodziejka natury weszła powoli na scenę i od razu usłyszała brawa dla niej. Faragonda zaprosiła ją do siebie gestem dłoni.

— Niezmiernie cieszymy się, że jesteś dzisiaj obecna z nami. Do ciebie należy decyzja, czy nasza była uczennica wróci do Alfei, dlatego słuchamy cię! — powiedziała Faragonda i przekazała mikrofon dziewczynie. Ta z kolei nie przepadała za przemawianiem publicznym i ręka trochę jej drżała.

— Zdecydowałam, że Iris wróci do naszej szkoły! Chciałabym jeszcze bardzo pogratulować całemu zespołowi za trud włożony w to zwycięstwo. I chyba najważniejsza rzecz. Helia, dzięki tobie jestem tutaj! Nie jeden raz mnie uratowałeś, ale dzisiaj dokonałeś prawdziwego cudu. Kocham cię! Proszę o wielkie brawa dla niego, jak i również pozostałych specjalistów, a także Winx! — Rozległy się głośne oklaski. Kiedy Flora mówiła o swoim ukochanym, patrzyła prosto na niego. Naprawdę go kochała, tak jak i on ją. Helia dojrzał zieloną kokardę w jej włosach. Wiedział, z myślą o kim ją założyła. Dziewczyna trzymała mikrofon obydwiema dłońmi przy klatce piersiowej. Stała jeszcze na scenie w ciszy i wodziła powoli wzrokiem po tłumie ludzi, którym na niej zależało. Proszę, wyobraźcie to sobie. Spójrzcie na Florę tak, jakby stała tyłem do was, na scenie. Zobaczcie przed nią te czarodziejki, magików i wiedźmy. To wszystko wraz z pięknie przyozdobioną Alfeą, a także niebem usypanym gwiazdami. Zaprawdę niezapomniane przeżycie. Flora dołączyła do Winx, które również dostały czas, by dodać coś od siebie. Następnie na scenę weszli Kodatorta i Saladin. Zaprosili grupkę specjalistów „stworzoną do trudnych zadań”. Każdy z nich otrzymał wyróżnienie, a Helia największe za pokonanie potężnego maga i, choć o tym nikt nie wspominał, uratowanie Flory. Wreszcie mógł poczuć się doceniony. Na tym jednak się nie skończyło. Zaproszono jeszcze trzy osoby, a były nimi Tellan, Zack oraz Han. Ta trójka również otrzymała stosowną nagrodę. Poza tym, Zack i Han dostali propozycję dołączenia do Czerwonej Fontanny, choć nie proszono ich o natychmiastową decyzję. Mogli dać znać kiedy tylko chcieli.

— Wspaniale! Świętujcie i bawcie się! — powiedziała Faragonda w wyśmienitym nastroju, a potem wszyscy zgromadzeni na scenie zeszli na dół. Rozpoczęła się huczna impreza. W międzyczasie, pojawiło się kilka osób z Rady Magicznych Szkół. Znaleźli oni Florę wśród przyjaciół i chcieli porozmawiać z nią na osobności. Czarodziejka odstawiła kieliszek na stół i poszła z nimi.

— Chcielibyśmy przeprosić cię za wszystkie oskarżenia wobec ciebie. Masz pełne prawo dalej uczyć w Alfei. Udowodniłaś nam, że jesteś wzorem godnym naśladowania — powiedziała to ta sama kobieta, z którą wcześniej czarodziejka się pokłóciła w gabinecie Faragondy.

— Bardzo wam dziękuję i ciebie przepraszam. Niepotrzebnie tak się uniosłam tamtego dnia, gdy ostatni raz się widziałyśmy — zwróciła się czarodziejka do kobiety.

— Naprawdę nic się nie stało — uśmiechnęła się odpowiadając.

— Ok, wszyscy szczęśliwi. My będziemy już wracać — oznajmił jeden mężczyzna z Rady.

— Zostańcie z nami! To wyjątkowy dzień! — zachęcała Flora. Członkowie Rady nie mieli nic przeciwko, więc dołączyli do grona imprezowiczów. Każdy bawił się na całego. Nie brakowało pozytywnej i energicznej muzyki, świetnych i wartościowych ludzi, wielkiego humoru, pysznego jedzenia, ani dobrego alkoholu, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Zabawa trwała do bardzo późna. Dobiegła końca dopiero około trzeciej w nocy.


Helia na pożegnanie zabrał Florę na spacer po lesie. Para cieszyła się swoim towarzystwem. Obydwoje szli przed siebie i trafili na jezioro Roccaluce. Zatrzymali się przed nim. Flora przyglądała się gwiazdom odbijającym się w tafli wody. Magik wziął znienacka swoją ukochaną na ręce wbiegł z nią do wody.

— Helia! — krzyknęła rozbawiona czarodziejka. Próbowała się wydostać, lecz jej działania sprawiły tylko, że mężczyzna stracił równowagę i przewrócił się wraz z nią prosto do wody. Skądś już pamiętał podobną sytuację, dlatego odrobinę się przestraszył. Flora pierwsza wynurzyła się spod wody. Zaczekała na Helię.

— Patrz, jaka fala! — powiedziała ostrzegając go. Szybko skierowała dłońmi wodę na twarz ukochanego. Następnie przejęła inicjatywę i zaczęła pełen uczucia pocałunek. Obydwoje byli przemoczeni do suchej nitki, ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Bardzo się kochali. Ich związek rozkwitł. To była chwila tylko nich samych. Spędzili ją naprawdę przyjemnie. Jednakże, wszystko kiedyś się kończy i w ten oto sposób nadeszła ta słynna chwila rozstania. Helia odprowadził ukochaną pod Alfeę. Na miejscu usłyszał, jak przyjaciele go wołają. Przytulił Florę raz jeszcze. Następnie pocałował ją w czoło.

— Już zawsze będziemy razem, obiecuję — powiedział jej prosto w oczy i odszedł. Ona czuła tą szczerość w jego głosie. Helia wrócił ze swoimi przyjaciółmi do Czerwonej Fontanny. Ci na okrągło go pytali, co on robił z tą czarodziejką, że jest taki mokry. Jego ukochana patrzyła za nim, dopóki statek nie odleciał. Plac Alfei był już pusty, a Winx smacznie spały. Dziewczyna udała się do pomieszczenia jej i Bloom. Zdjęła mokre ubrania i założyła na siebie piżamę. Miała już zgasić lampkę na jej szafce nocnej, jednak ujrzała kopertę z wyrysowanym czerwonym sercem. Helia zawsze ją czymś zaskakiwał. Flora ze szczególną ciekawością chwyciła piękną kopertę i otworzyła ją. Wyciągnęła z niej złoty pierścionek i karteczkę. Było na niej napisane tylko jedno — „Wyjdziesz za mnie?”.

— Tak! — pisnęła głośno z zachwytu Flora. Ucieszyła się do tego stopnia, że aż podskoczyła. Założyła pierścionek na palec i poprzysięgła sobie nigdy go nie zdejmować. Następnie położyła się do łóżka, w którym w ogóle nie mogła zasnąć — taka czuła się szczęśliwa, a uśmiech trzymał się na jej twarzy, jakby został wyrysowany na stałe niezmywalnym flamastrem.





Hej!


Na wstępie chciałbym bardzo podziękować Wam za wiarę we mnie i Wasze zainteresowanie tym opowiadaniem. Myślę, że bez Was bym tutaj nie zaszedł. Dziękuję jeszcze raz.


Ten oto rozdział jest ostatnim drugiej serii, a może i ogółem, choć jeszcze wrócę do tego. Zdaję sobie sprawę, że może niektóre osoby oczekiwały ślubu na zakończenie. Wybaczcie, jeśli was zawiodłem. Stwierdziłem, że ślub jednak mi tu nie pasuje. I prawdopodobnie nie umiałbym go tak opisać, żebym sam był z tego zadowolony, dlatego zrezygnowałem. Mimo wszystko wierzę, że zakończenie choć odrobinę przypadło Wam do gustu. ;)


Teraz chyba najtrudniejsze pytanie, jakie można mi zadać. Pytaliście w komentarzach, albo na maila - "Czy będzie trzecia seria?". Moja odpowiedź wiele się nie zmieniła od tamtego czasu, ale ją trochę rozszerzę. Przede wszystkim, możliwe, że to już koniec opowiadania. Taka sytuacja jest możliwa. Obecnie nie mam jakichś ciekawych pomysłów na trzecią serię i nie wiem, czy kiedykolwiek się to zmieni. Kolejna rzecz to nauka. Jak wiemy, wrzesień tuż tuż. Nie lubię przedkładać szkoły nad to, co jest dla mnie ważne, ale warto o niej pomyśleć i lepiej przygotować się choćby do matury, która czeka na mnie w przyszłości. Poza tym, mam również inne zainteresowania i bardzo chcę się nimi zajmować. Też jestem człowiekiem i nie na wszystko znajdę czas. Niewykluczone, że pojawią się ważniejsze rzeczy od pisania opowiadania. Wierzę tutaj, że mnie zrozumiecie. Nie skreślam całkowicie trzeciej serii. Po prostu nie będzie ona dla mnie takim priorytetem w życiu. Powiedzmy, że chowam ten pomysł jak na razie do szuflady. ;)


Jak Wam się podobał ten rozdział? Bardzo pragnę poznać jeszcze Waszą opinię na temat całego opowiadania, dlatego utworzyłem specjalną ankietę. Jest ona anonimowa. Myślę, że jej wypełnienie zajmie około kwadransa, albo i krócej, gdyż nie wszystkie pola są wymagane. Dlatego, jak masz wolną chwilę i przeczytałeś/aś chociaż jedną serię, wypełnij proszę ankietę. ;-)


Przejdź do ankiety


Do zobaczenia! Komentarze są jak zawsze do Waszej dyspozycji! ;-D

40 komentarzy :

  1. Witaj.Co ja mam tu dużo mówić rozdział jest super.Wszystko jest dokładnie i pięknie napisane oraz dopracowane.To jest najlepszy blog o Winx.Na koniec życzę Ci weny na następne opowiadania i pomysłów oraz powodzenia w nauce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, cieszę się, że tak sądzisz. :)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Świetne zakoniczenie serii oraz rozidziału.Właśnie tego opowiadania szczególnie nie mogłam się doczekać!Sama też tworze opowiadania , ale nie są one takie świtene jak twoje.Jeśli chodzi o ankiete to już ją wypełniłam.Na koniec życze tobie sukcesów w nauce , jeśli będzie trzecia saria to już życze weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się nazywa twój blog

      Usuń
    2. Powiem tak... Nie mam bloga ale tworze opowidania na kartce w realu.

      Usuń
  3. Cóż Anaganie, opowiadanie jest boskie. A jeżeli chodzi o 3 serię, to cię doskonale rozumiem, ale jak sam napisałeś,, wiara i cuda''. Tak więc ja będę czekała. Weny...
    I dobrych wyników w nauce!

    Lorennys

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "wiara i cuda". Zobaczymy. ;) Uświadomiłaś mi, że tytuł tak by lepiej brzmiał. Dziękuję.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Tylko mam prośbę jak zdecydujesz się pisać dalej to nie rezygnuj z flory i helii jako pary głównej proszę to moja ulubiona para a jeszcze w twoim wykonaniu no po prostu bajka <3

      Usuń
  4. Absolutnie nie czekam na nową serię. Jest ona zbędna zważywszy na Twój brak neutralności w stosunku do Winx. Ostatni rozdział na pewno mnie nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótko i na temat. :) Rozumiem, że druga seria musiała być dla Ciebie koszmarem, skoro tak faworyzowałem Florę, dlatego gratuluję wytrwałości.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  5. No cóż, czytałam pierwszą serię... i muszę przyznać, że druga naprawdę była dużo lepsza. Może pod względem częstego pisania o mojej ulubionej czarodziejce? ^^" I... hm... takiego zakończenia się nie spodziewałam, dlatego jestem zaskoczona. Oczywiście pozytywnie. Myślałam, że Flora już "zaśnie" i nigdy się nie obudzi, a wtedy Helia rozpaczałby i byłby jej pogrzeb ^^". No tak, niby to moja faworytka, a jednak z łatwością mogę sobie coś takiego wyobrazić :). Cieszę się, że chłopak zrobił taką niespodziankę Florze... no, zazdroszczę jej, ponieważ też bym tak chciała ^^".
    Wypełniłam ankietę i cieszę się, że miałam możliwość oceny Twojego opowiadania. Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo wenik na kolejną serię ^^".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi łatwiej by było opisać pogrzeb... niż ślub. Chociaż, nie miałem na celu tworzenia smutnego zakończenia. W każdym razie, ślubu nie opisałem, ale koniec drugiej serii i tak jest szczęśliwy. Ja jestem z niego zadowolony, podobnie jak z całej serii. Dzięki za wypełnienie ankiety no i komentarz! ;)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Szkoda, że to już koniec, chociaż dobrze, że tak jest, bo seria trzecia byłaby zbędna. Idealnie zakończenie drugiej. Przepraszam za brak komentarzy z mojej strony, ale czytałam każdy rozdział.
    Tak myślę, że zamiast przedłużać historię o trzecią serię, ja bym zaczęła coś nowego, ale to jest Twoja wola, oczywiście. Szczególnie, że szkoła się zaczęła. Mam jednak nadzieję, że wena dopisze i kiedyś jeszcze coś napiszesz.
    Powodzenia życzę i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, mogę zacząć coś nowego w stylu pojedynczych opowiadań. Ma to swoje zalety. Wymaga mniej nakładu pracy niż cała seria. Akcja może odbywać się we właściwie dowolnym czasie. Pisanie takich opowiadań też brałem pod uwagę. Myślę, że jedna taka praca powinna być dłuższa od zwykłego rozdziału. Coś jak taka mała książka. Może pójdę w tę stronę? :-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Wspaniałe *.* Szkoda, że nie widziałam wcześniejszych rozdziałów. Postaram się jak najszybciej nadrobić te straty czytając w wolnym czasie po kawałku! :) Pozdrawiam, i życzę sukcesów w nauce! ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam nie czytam nigdy najpierw ostatniego rozdziału, bo później jest mniej frajdy z lektury, znając zakończenie. Mimo to, życzę mile spędzonego czasu na czytaniu opowiadania. ;-)

      Pozdrawiam i dziękuję!

      Usuń
  8. Ciekawe zakończenie, ciekawy pomysł na opowiadanie. Cóż myślałam, że Flora skończy w niebie, ale się myliłam :). Ogólnie jestem zadowolona z całej serii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Flora to by mogła pójść do nieba. Zasługuje na to. :-)

      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  9. Nie za bardzo wiem co napisać, bo nigdy nie dano mi obcować z pożegnaniami. Pozwolę sobie jednak zacytować pewną postać, bo chyba krócej i treściwiej nie dało się ująć tego, co mi chodzi po głowie.

    "Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy"

    Tyle ode mnie w temacie. Dziękuję, dobranoc ^w^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że niezbyt wiem, jak się ustosunkować do tego, co napisałaś. :-/\

      Przede wszystkim nie mogę wychwycić, czy dobrze skończyłem? Wydaje mi się, że tak, ale tajemniczo zabrzmiał ten komentarz, dlatego nie jestem przekonany. :-P

      Ja również dziękuję, heh. Pozdrawiam! ;-)

      Usuń
  10. Znowu mówie ,że mi się podoba zobacz moje opowiadanie na dari bloga ,ale nie o winx ,tylko o moim klubie Link:
    http://dariawinxclub.blogspot.com/2014/09/slix-club-odcinek-1-blask.html#comment-form
    Życze powodzenia w opowiadaniach!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tej strony Reverienne.

    Wybacz, że Cię rozczaruję brakiem sensownego komentarza na temat finałowego (lub w ogóle któregokolwiek) rozdziału. Chciałabym tylko spytać, czy zamierzasz w dalszym ciągu pisać notki o winxowych komiksach (pokrewnej tematyce), jak dawniej, czy po prostu "porzucasz bloga" do czasu, aż natchnie Cię na sezon trzeci (i wtedy ewentualnie też pojawią się takie notkowe dygresje)? Bardzo mnie to ciekawi, zwłaszcza, że zawsze bardzo lubiłam czytać Twoje rekomendacje. Jak do tej pory, chyba się jeszcze na żadnej z nie zawiodłam. Tym bardziej więc trzymam kciuki, że kiedyś się jeszcze tutaj pojawią. ^^

    Z góry dziękuję za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! :)

      Jestem trochę zaskoczony brakiem Twojej opinii odnośnie opowiadania, ale nie gniewam się. :) Co do postów o komiksach, to pojawią się, o ile przeczytam parę kolejnych numerów i jak znajdę trochę czasu na napisanie o nich. Wiesz, ostatnio w ogóle nie robię nic związanego z Winx'em - nie mam za bardzo kiedy i nie kręci mnie jak kiedyś. W każdym razie, cieszę się, że moje rekomendacje są dla kogoś przydatne. ;-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Świetne opowiadanie!Czy moge się dowiedzieć o czym teraz będziesz pisać (oczywiście o Winx)?Może powrócisz do notek i do komiksów?Czekam na odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mnie natchnie, to będę pisał. ;-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Szkoda że nie będzie ślubu :( ale mam nadzieję że będzie trzecia seria :)
    Jak byś miał natchnienie i zdecydował się napisać ten ślub to było by naprawdę super
    Życzę duża weny i natchnienia na kolejny sezon :)
    Ps: twoje opowiadania są naprawdę super ja też pisze opowiadania ale nie potrafiłam bym napisać lepiej niż ty
    Polecam twojego bloga wszystkim moim znajomym bo taki talent jaki masz ty to nie może się marnować :)
    Pozdrawiam i życzę dobrych ocen w szkole i świadectwa z paskiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Jak piszesz opowiadania, to pisz je dalej. Rozwijaj się przy tym i dobrze się baw. ;-)

      Dobre oceny w szkole się przydadzą, choć ja i świadectwo z paskiem... Te dwie rzeczy do siebie nie pasują. Nie miałem jeszcze. Kiedyś wprawdzie byłem blisko, potem znalazłem sobie inne zajęcia zamiast nauki, a teraz sądzę, że oceny to jednak nie wszystko i ten pasek nie jest taki ważny. Na dodatek, jestem w technikum, więc w nadchodzącym semestrze czekają mnie bardziej zawodowe sprawy niż oceny. ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mój ulubiony rozdział drugiego sezonu <3 Znam już prawie wszystkie na pamięć bo czytam je chyba z dziesiąty raz. Ciągle czekam na trzecią serie opowiadań. Jak zdecydujesz się na pisać trzecią serie mam prośbę byś nadal pisał głównie o Florze i Helii było by wspaniale bo kocham tą parę w Twoim wykonaniu. Pozdrawiam, życzę Ci weny i zapraszam na mój blog winxclubfloraopowiadania. blogspot. com

    OdpowiedzUsuń
  17. super opowiadania kiedy następny rozdział ?masz wielki talęt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego jeszcze nie wiem...

      Jeśli to Ty jesteś autorką kanału z odcinkami Lyoko (AelitaKodLyoko), to dziękuję Ci, bo sporo odcinków tam obejrzałem. :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  18. Piszesz superowe opowiadania. Bardzo mnie wszystkie zaciekawiły. Cieszę się, że jest ono poświęcone głównie Florze i Helii, bo w serialu ciągle jest tylko Bloom. A tak przy okazji, to jak chcesz, możesz zajrzeć na mojego bloga z opowiadaniami - aisha-and-nabu-forever.blogdpot.com. :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. To moje ulubione opowiadanie.Ono jest po prostu SUPER.Czytam je już drugi raz i w ogóle mi się nie znudziło.Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dwie sprawy :
    1. mimo, że uwielbiam Florę, trochę ( bardzo ) przesadziłeś z nią i Helią, jak prawdziwy autor serialu z Bloom
    2. Jakbyś pozmieniał dialogi, dodał parę opisów otoczenia i cały czas nie porywa tej samej osoby było by lepiej niż w pierwotnej książce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Tak, można tak to odebrać. Kiedyś bardzo lubiłem tą parę.
      2. Jaki jest tytuł "pierwotnej książki"?

      Usuń
    2. Też się chętnie dowiem 🤔 Anaganie chętnie wracam do twoich opowiadań 😁

      Usuń