sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 41 - Urok



Na statku policji, oprócz całej załogi policji, znajdowali się Tecna i Timmy. Mała grupka ludzi otoczyła Helię leżącego na stole. Przeprowadzono na nim podstawowe czynności medyczne. Zatrzymano choćby jego krwawienie z pleców. Statek szybko wzbił się w powietrze i wyruszył do najbliższego szpitala w mieście. Zaczęła się walka z czasem.

— Floro, co mu się stało i kto to zrobił? — Tecna wyglądała na zmartwioną.

— Ktoś go postrzelił z łuku. Dostał kilkoma strzałami w plecy. Bardzo się o niego boję. Nie daje prawie żadnych oznak życia. — Flora w pewnej chwili zakryła twarz dłońmi. Mocno przeżywała całe zdarzenie. Czarodziejka technologii, gdy to usłyszała, odeszła od przyjaciółki i stanęła sama przy oknie.

— Mamy na tej planecie wysoki poziom medycyny. Lekarze postawią Helię na nogi. Zobaczysz, wszystko będzie dobrze. — Timmy przytulił do siebie Florę i gładził jej aksamitne włosy.

— Jak myślisz, jakie są szanse, że przeżyje? — odezwała się czarodziejka za chwilę. Patrzyła na mężczyznę jak na wyrocznię.

— Jestem pewien, że wyjdzie z tego cało. Musisz tylko silnie wierzyć, że wszystko się uda. — Opanowany i spokojny głos Timmy’ego uspokajał dziewczynę. Po paru chwilach, specjalista zostawił Florę i podszedł do Tecny.

— Obwiniasz się? — Timmy przeczuwał, dlaczego ona tak się zachowywała.

— Dziwisz mi się? Ja namówiłam Florę, aby poleciała ze mną na Zenith. Teraz musi przeze mnie cierpieć. Powinna być szczęśliwa i wypoczywać, a tymczasem boi się o życie Helii. Wszystko idzie nie po mojej myśli. To katastrofa!

— Tak naprawdę, nie znamy okoliczności porwania Flory. Dowiemy się tego później. Nie mogłaś wszystkiego przewidzieć i wszystkiemu zapobiec. Może ktoś właśnie chciał ją porwać?

— Co masz na myśli?

— Nie wiem. To tylko moje przypuszczenia. Trochę dziwne, że przez tyle lat nie było żadnych wieści o porwaniu w okolicach tamtego miasteczka, nie sądzisz? Pytałem o to policję i nie dostali ani jednego zgłoszenia.

— I co z tego? To mnie nie usprawiedliwia, wcale.

— Wiesz, co? Zamiast stać tu bezczynnie, chodź ze mną do Flory! Ona potrzebuje naszego wsparcia. Właśnie w tym momencie!

— Ja… Ja nie wiem, jak mam ją wesprzeć, rozumiesz?

— W takim razie, gdy już coś wymyślisz, przyjdź do nas. — Timmy usiadł obok czarodziejki natury. Tecna dalej stała przy oknie i znów zamknęła się w sobie.


Wszyscy szybko się znaleźli w szpitalu. Helia leżał już w sali operacyjnej. Nie wpuszczono tam nikogo poza lekarzami. Flora, Timmy i Tecna siedzieli na jednej z ławek na korytarzu. Nikt nic nie mówił. Czarodziejka natury cały czas miała wzrok skierowany na drzwi. Co jakiś czas przymykała oczy i próbowała usłyszeć, co mówią lekarze. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie wypada podsłuchiwać. Była dobrze wychowana, ale tym razem zrobiła wyjątek. W każdym razie, zbyt wielu wartościowych dla niej informacji, nie usłyszała. Timmy tylko podpierał głowę ręką i czekał. Tecna czuła się nie swojo. Również bardzo martwiła się o zdrowie magika. Gdyby się okazało, że nic nie da się już zrobić, nie wybaczyłaby sobie do końca życia tego, jaką krzywdę wyrządziła przyjaciółce, gdyż dalej uważała, że to jej wina. Za blisko dwie godziny, z sali wyszedł jeden mężczyzna. Flora zerwała się z miejsca. Ten nie zdążył jeszcze otworzyć ust, a ona stała na wprost niego.

— I jak? Żyje? — zaglądała lekarzowi prosto w oczy zadając te pytania. Potem czekała na odpowiedź jak na zbawienie.

— Wraca mu puls i oddech. To dobre znaki. Będziemy się nim opiekować przez cały dzień. Naszym zdaniem, jest duże prawdopodobieństwo, że przeżyje. Miał sporo szczęścia.

— Tak! — pisnęła Flora z zachwytu. Jej nastrój zmienił się w ułamku sekundy. Timmy i Tecna odetchnęli z ulgą.

— Mogę go zobaczyć? — spytała po chwili ciszy.

— Dzisiaj nikt nie powinien go odwiedzać. Musi pani wytrzymać — mówił mężczyzna.

— W takim razie, jutro się tu zjawię z samego rana, obiecuję — odpowiedziała.

— Świetnie — powiedział z uśmiechem na twarzy lekarz.


Flora wróciła do Timmy’ego i Tecny. Cała trójka zaczęła iść w kierunku wyjścia ze szpitala.

— Timmy, miałeś rację. Ci lekarze są genialni! — mówiła Flora.

— Dzisiaj przeszli samych siebie! — przyznał magik.

— Chciałabym ci podziękować za to, że mnie wspierałeś. — Tecnie, słysząc te słowa zrobiło się trochę przykro. W tym momencie zdała sobie sprawę, że musi się nauczyć okazywać współczucie, a może nawet i dużo więcej.

— Rozumiem, jak to jest, gdy życie bliskiej osoby wisi na włosku. Nie musisz mi dziękować — odpowiedział skromnie Timmy.

— Ja z kolei muszę cię przeprosić… — odezwała się nieśmiało Tecna.

— Naprawdę? Dlaczego? — Czarodziejka natury wyglądała na zdziwioną.

— Ja cię przekonałam, abyś poleciała ze mną na Zenith. Tak naprawdę, powinnam była przewidzieć, że coś takiego może się stać.

— Żartujesz? Kto by to niby przewidział? Za bardzo obarczasz się spontanicznymi zdarzeniami. Znaczy, tak sądzę — podsumowała Flora.

— W takim razie, wybaczysz mi?

— Ja nawet nie jestem na ciebie zła! To dzięki tobie nadarzyła mi się okazja, aby pobyć z Helią. Długo nie zapomnę tych chwil. Czuję, że wszystko wróciło do normalności.

— Ach, cieszę się, naprawdę. — Tecna rozchmurzyła się. Wszyscy właśnie znaleźli się na zewnątrz.

— Skoro wszystkie problemy mamy już za nami, to może powiesz nam, jak zostałaś porwana? — Timmy poruszył ważną kwestię.

— To się wydarzyło w nocy, na łące. Nie mogłam zasnąć. Wyglądałam przez okno i zobaczyłam ducha jelenia. Pierwszy raz coś takiego widziałam. Wiecie, musiałam się temu bliżej przyjrzeć — opowiadała Flora.

— Potem wyszłaś z gospody i udałaś się na łąkę, tak? — zadał pytanie Timmy.

— Dokładnie tak zrobiłam. Duch zniknął i znienacka pojawili się porywacze. Nie zdążyłam się obronić, ani wezwać pomocy. Działali zbyt szybko, a ja byłam zaskoczona — tłumaczyła czarodziejka.

— Zasadzka. Zwabili cię na łąkę i, pod osłoną nocy, porwali — wywnioskował Timmy.

— Na to wygląda — potwierdziła czarodziejka.

— Jest tylko jedna rzecz. Coś takiego nigdy wcześniej nie miało tam miejsca — oznajmił Timmy.

— Nie mam zielonego pojęcia, czego mogliby ode mnie chcieć — odparła Flora.

— Cała ta sprawa wygląda podejrzanie. Teraz jestem coraz bardziej przekonana do tego, że to nie był przypadek. Chociażby, duch tego jelenia, prawda? — dołączyła się do rozmowy Tecna.

— Obecność magii. Tylko, kto chciałby cię porwać i po co? Floro, masz jakieś podejrzenia? Ktoś ci kiedyś groził? — zwrócił się do czarodziejki Timmy.

— To zabrzmi głupio, ale miałam w swojej klasie pewną uczennicę… — zaczęła czarodziejka.

— Iris? Moim zdaniem, taka smarkula nie umiałaby czegoś takiego zaplanować — przerwała Tecna.

— Tak naprawę, tylko ona mi przychodzi do głowy. Poza tym, też zbytnio nie wierzę, że to jej sprawka. Zwyczajnie, nie mam innych podejrzeń — wytłumaczyła Flora.

— Rozumiemy. Sądzę, że musisz na siebie bardziej uważać. Gdy tylko Helia stanie na nogi, wracamy do Magix — oznajmił Timmy.

— Tak, wiem… — mówiła ciszej, trochę niezadowolona z tego faktu, Flora.


Tego wieczoru, czarodziejka natury siedziała samotnie po kolacji w zamku, w pokoju jej i Helii. Wyciągnęła z kieszeni kawałek papieru. Rozłożyła go i przyglądała się przez chwilę rysunkowi od Helii. Czuła miłość do tego mężczyzny. Podobnie jak pierwszego dnia tutaj, usiadła sobie na parapecie i wyglądała przez okno. Zaplanowała, że wstanie wcześniej niż zwykle, dlatego szybko poszła do łóżka. Nazajutrz była pełna energii i czuła radość, ponieważ wiedziała, że tego dnia czeka ją coś bardzo miłego. Czarodziejka pośpiesznie się ubrała. Jej przyjaciele jeszcze spali, a ona już wyszła z zamku. Na dworze panował mróz, ale Flora trzymała się dzielnie i szła w kierunku szpitala. Spacer trwał około piętnaście minut. Dziewczyna chwyciła za klamkę sporych rozmiarów drzwi. Te jednak były najwyraźniej zamknięte.

— Co się dzieje? — spytała samą siebie. Pomyślała, że szpital nie jest jeszcze otwarty. Rozejrzała się za jakimś źródłem informacji. Na ścianie budynku zauważyła tylko taflę ekranu. Postanowiła, że spróbuje obsłużyć to urządzenie. I tak właśnie, po paru chwilach i kilku dotykach ekranu, Flora dowiedziała się, że przyjdzie jej poczekać jeszcze godzinę, zanim będzie mogła wejść do środka. Niezbyt jej to pasowało, ale czuła, że nie opłaca się wracać do zamku, więc zaczęła spacerować po okolicy. Z czasem, stało się to dla niej coraz bardziej męczące. Ubrała się wprawdzie w ciepłą, puchową kurtkę, a na nogach miała również getry, lecz mróz na tej planecie dawał się jej we znaki. Na kwadrans przed otwarciem szpitala, Flora już czekała przed budynkiem. Miała nadzieję, że ktoś szybko przyjdzie jej otworzyć, żeby mogła się rozgrzać i, co najważniejsze, zobaczyć Helię. Kilku ludzi przyszło parę minut przed czasem. Byli naprawdę zaskoczeni i pełni podziwu, gdy dowiedzieli się od Flory, że czekała tyle czasu na otwarcie szpitala. Pierwszy raz słyszeli taką historię. Powiedzieli czarodziejce, że wystarczyło wejść na stronę internetową ich szpitala. Flora tylko westchnęła. Nie kręciły jej zbytnio komputery i internet. Wiedziała, że bez pomocy Tecny, pewnie by nie znalazła potrzebnych jej dzisiaj informacji. W każdym razie, najgorsze miała już za sobą. Weszła za trójką lekarzy do wnętrza budynku.

— Zrobić pani herbaty? — zapytał pierwszy mężczyzna, widząc, jak czarodziejka zmarzła.

— Tak, poproszę i dziękuję — odpowiedziała.

— Pamiętam panią z wczoraj. Chce pani zobaczyć się z Helią, tak? — odezwał się następny.

— Zgadza się. Jak z nim?

— Jego stan poprawił się od wczoraj. Pewnie jeszcze dziś będzie mógł wyjść ze szpitala. Proszę zaczekać tutaj i sobie usiąść. Kolega przyniesie pani herbaty, a ja zrobię jeszcze parę rzeczy i wrócę z kluczami.

— Dobrze — powiedziała przyjaźnie czarodziejka. Ludzie na tej planecie zrobili na niej bardzo dobre wrażenie. Cechowały ich przede wszystkim spokój, uprzejmość oraz inteligencja. Za parę chwil, dostała ciepły napój, a potem przyszedł lekarz, który otworzył drzwi do sali, w której przebywał jej ukochany. Czarodziejka weszła powolnym krokiem ze szklanką w dłoniach. Specjalista leżał w łóżku i spoglądał przed siebie. Wyglądał na zupełnie zdrowego. Szybko dostrzegł swoją ukochaną i uśmiech zagościł na jego twarzy.

— Tak się cieszę, że widzę cię całą i zdrową — mówił.

— Co ja mam w takim razie powiedzieć? Narobiłeś mi niezłego stracha. — Flora usiadła na łóżku.

— Jesteś w doskonałym stanie. Jeszcze dzisiaj wyjdziesz ze szpitala — oznajmił lekarz. Trzymał w ręku dokumentację i po chwili zaczął coś zapisywać.

— Bardzo dziękuję, doktorze — podziękował mężczyzna.

— Wrócę za kilkanaście minut. Jest tutaj ta urocza dziewczyna, dlatego liczę, że troskliwie się tobą zaopiekuje — oznajmił miłym głosem lekarz. Flora uśmiechnęła się. Para została sama.

— Martwiłam się o ciebie — wyznała szczerze dziewczyna, patrząc na Helię.

— Ja też. Pamiętam, jak tamci bandyci ci grozili. Potem pamięć mi się urywa. Jak sobie z nimi poradziłaś?

— Policja przybyła w samą porę, ale gdyby ich nie było, walczyłabym do ostatniej kropli krwi, bo… Ponieważ, utrata ciebie, byłaby stratą wszystkiego, co w moim życiu najcenniejsze.

— Przypomina mi się to poczucie pustki, kiedy tak tajemniczo zniknęłaś. Wszędzie cię szukałem. Nigdzie nie mogłem cię odnaleźć. Najbardziej zmartwiło mnie, gdy ujrzałem coś, co należy do ciebie. Wtedy wiedziałem, jakie grozi ci niebezpieczeństwo. Miałem cię chronić, najbardziej ze wszystkich. — Helia wyciągnął z kieszeni kokardę należącą do czarodziejki. Flora od razu ją założyła.

— Z nią wyglądasz jeszcze piękniej — powiedział komplement.

— To mój ulubiony dodatek — oznajmiła z uśmiechem czarodziejka.

— Skąd wiedziałeś, gdzie mnie znaleźć? — spytała za chwilę.

— Sam tego nie jestem pewien. Siedziałem na łące i użalałem się nad sobą. Szybko zrozumiałem, że tym sposobem cię nie uwolnię. Nie miałem jednak żadnego tropu. Zdałem się całkowicie na swoją intuicję. Dokładnie tak! Po prostu pobiegłem w kierunku, który uznałem za słuszny. Tak naprawdę, nie musiałem znać całej drogi, aby osiągnąć cel. Przemierzyłem pobliski las. Znalazłem się w górach. Tam zauważyłem obóz tych złoczyńców. Przedarłem się przez straże i zacząłem cię szukać biegając po budynkach. Resztę już znasz. Wygląda na to, że i ty sprawnie zadziałałaś. Dokąd cię zabrali?

— Do zimnej i nieprzyjemnej celi. Raz odwiedził mnie facet, który wylał na mnie wiadro lodowatej wody.

— Oni chyba nie mają sumienia! — wtrącił mężczyzna.

— No wiesz, zrobiło się na dodatek wilgotno. Nie miałam ochoty długo tam zostać. Próbowałam różnych czarów, aby się wydostać. Trochę mi to zajęło, ale w końcu udało się. Gdy wyszłam na zewnątrz, starałam się skryć za budynkami i niezauważenie opuścić obóz. Wszystko by się udało, gdyby nie jeden z tych ludzi. Od razu wyciągnął mnie na środek obozu i zostałam otoczona. Wtedy, znikąd, zjawiłeś się ty.

— Sądzę, że oboje spisaliśmy się na medal — podsumował.

— Tak, tworzymy zgraną ekipę — mówiła czarodziejka śmiejąc się.

— Floro, nie potrafię znaleźć słów, by pokazać ci, co do ciebie czuję. Mówię prosto z mojego serca. Kocham cię. — Flora nic nie odpowiedziała słysząc te słowa. Przejęła inicjatywę. Zbliżyła się do Helii i para zaczęła się całować.

— Co robicie? — zapytała głośno Tecna. Zarówno Flora, jak i Helia nie słyszeli jak wchodzą.

— Jak to, co? Przecież, to największe gołąbki, jakie znamy — mówił żartobliwie Timmy.

— Bardzo śmieszne — skomentował Helia.

— Strach was zostawić samych, poważnie. Kto wie, do czego może dojść… — kontynuował Timmy. Flora kichnęła w tym momencie trzy razy pod rząd.

— Widzisz?

— Ja dalej nie wiem, co masz na myśli. Florę widocznie złapał katar — stwierdził zwyczajnie Helia. Czarodziejka natury podeszła blisko do Timmy’ego. Spojrzała mu głęboko w oczy z szerokim uśmiechem na twarzy i swoimi bielutkimi ząbkami na wierzchu. Czarodziejka poprawiała dyskretnie włosy i nie spuszczała z magika wzroku. Ten przez moment zastanawiał się, o co jej chodzi. Szybko poczuł się niepewnie. Na jego twarzy rozlał się rumieniec. Mężczyzna się zawstydził.

— Ej, co ty wyprawiasz? — odezwała się Tecna, której najwyraźniej nie spodobało się zachowanie przyjaciółki.

— Ja? Nic — powiedziała niewinnie czarodziejka i usiadła z powrotem na łóżku. Spojrzała na ułamek sekundy na Timmy’ego, ale ten nie utrzymywał już z nią kontaktu wzrokowego. Poszedł sobie do Tecny. Flora chciała uciszyć mężczyznę i najwyraźniej znalazła na to świetny sposób. Posługując się swoim urokiem osobistym i znając jedną ze słabości Timmy’ego, łatwo sobie z nim poradziła.

— No cóż, wyjdziemy na zewnątrz — oznajmiła Tecna, której zależało, aby pozwolić odetchnąć Timmy’emu. Flora i Helia znowu zostali sami i zaczęli się śmiać z całej sytuacji. Czarodziejce natury zdarzało się nadal kichnąć co jakiś czas, a nawet parę razy pod rząd.

— Ty rzeczywiście musiałaś się przeziębić — mówił Helia.

— Czekałam godzinę przed szpitalem, bo był zamknięty. Najwidoczniej nie służą mi warunki panujące na Zenithcie — wytłumaczyła skromnie dziewczyna.

— Floro… — Helia nie wiedział już, co ma na to odpowiedzieć, dlatego tylko westchnął.


30 komentarzy :

  1. Nie! Tylko nie to! Znów o Florze i Helii ... Lubie Flore, ale to już lekka przesada ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie znak, że zaszedłem za daleko w tym kierunku. Tak, wiem, że za dużo, ale przecież musiałem zakończyć pobyt Flory, Helii, Tecny i Timmy'ego na planecie Zenith. W kolejnych rozdziałach postaram się przystopować z tą parą, a raczej odstawić ich na bok.

      Ktoś jest przeciw? :)

      Pozdrawiam i dziękuję Ci za opinię.

      Usuń
    2. Dziękuje!

      Usuń
    3. ja przeciw ! artykuly ktore do teraz robiles som super! flora i helia to moja ulubiona para

      Usuń
    4. Mysle, że pół sezonu o Florze i Helii w zupełności wystarczy :) Czas by do akcji wkroczyli jacyś wrogowie.

      Usuń
    5. A mamy jakichś? :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    6. Nie zamierzasz wprowadzić jakiś wrogów? To co za seria!

      Usuń
    7. Właściwie, nigdy nie pisałem, że wrogów na 100% nie będzie. Przyznam natomiast, że w tej serii nie planowałem wcześniej ich wprowadzenia. Jednakże, mam pewien pomysł. Może wcielę go w życie.

      Jak to, co za seria? (przecież jest świetna!) W serialu mamy wrogów i w prawie każdym odcinku Winx muszą się z nimi mierzyć. Tak jak z Tritannusem. Wkrótce stawało się to, moim zdaniem, nudne. Najlepiej załatwili sprawę w pierwszej serii (za sprawą Trix) i trzeciej (dzięki Valtorowi). W opowiadaniu, jednym z ważnych powodów istnienia nieprzyjaciół, jest jakieś sensowne zakończenie serii - finałową walką. Ciężko tu o lepsze zakończenie bez wrogów, dlatego też nad nimi rozważam.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Super opowiadania masz talent. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dyskusja się rozwinęła, jak widać. Dołożę coś od siebie odnośnie Flory i Helii :3

    Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, że ta para została przez Anagana rozwinięta. Niby było coś tam w piątej serii Winx'a (o ile dobrze pamiętam), jednakże jest to mała ilość "informacji" na ich temat. Tutaj mamy coś świeżego, nie to, co widzimy w serialu w każdym epizodzie, czyli odcinek: 52772883292839289239 dotyczący problemów Bloomy i Skaja xd. Flora i Helia mi nie przeszkadzają.

    Co do komentarza anonima, cytuję:

    "Anonimowy 4 lutego 2014 14:46
    Nie zamierzasz wprowadzić jakiś wrogów? To co za seria!"

    Jest to seria opowiadań fana Winx, więc historia może się różnić - w opowiadaniu wszystko można zmienić i wprowadzić zupełnie inne przedstawienie postaci, fabuły i miejsc akcji, więc nie zawsze serialowa całość może w pełni zgadzać się z pomysłami autora własnej wersji, w tym przypadku, przygód czarodziejek. c;

    P.S.: Wiem, że być może wyszło trochę niezrozumiale, więc przepraszam xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć!

      Moim zdaniem, wszystko jest ładnie wyjaśniłaś. Dobrze, że się odezwałaś. ;)

      Aczkolwiek, rozumiem, że każdy czytelnik może mieć różną opinię. I będę się starał coś zaradzić, na ile będę w stanie, żeby i bardziej trafić do każdego. Z tym, że wszystkich życzeń nie będę mógł spełnić z paru powodów.

      Dla przykładu, mogę nie być w stanie napisać czegoś o jakiejś parze, ponieważ mam prawo lubić ją mniej niż inne. Tak samo, mogę odsunąć którąś z Winx w tło, gdyż nie interesuje mnie w tym samym stopniu, co pozostałe lub jedna/dwie/trzy wybrane. Sam też mam zdanie na temat pewnych rzeczy w serialu. Gdy coś mi nie pasuje, będę tego unikał w opowiadaniu. Inna sprawa, to moja wena. Tak się składa, że bardzo długo miałem wenę na pisanie o (szczególnie) Florze i Helii. Na tyle długo, że w sumie pół serii jest o czarodziejce natury. Poświęciłem na nią tyle rozdziałów, bo czułem, że warto. I teraz, jak patrzę na tyle rozdziałów, to widzę, że poszło mi jak po maśle. Było warto? Oczywiście. Jak dla mnie, pomysł był strzałem w dziesiątkę, szczególnie dla fanek i fanów Flory. Nie staram zmuszać się do poświęcania każdemu bohaterowi tyle samo czasu. Przecież to nie jest jakiś casting.

      Odnośnie Flory i Helii, to szał na nich przygaśnie. Pomyślę nad innymi czarodziejkami i wydarzeniami. Jakby nie spojrzeć, wszystko się ustatkowało w życiu Flory, więc mogę ze spokojem na duszy zająć się pozostałymi bohaterami. Oczywiście, ona nie zniknie z tego opowiadania. Pewnie wrócę do niej.

      Dziękuję za Twój komentarz i życzę spokojnego wieczoru!
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Kiedy dodasz następne opowiadanie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie, mam przerwę, żeby pomyśleć nad kolejnymi rozdziałami i trochę odpocząć. Raczej nie tak prędko będzie kolejna część.

      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Super opowiadanie. Nigdy przedtem nie wczułam się w historię mojej ulubionej pary. Czekam następny rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, dziękuję. :-)

      Życzę miłego weekendu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Świetne opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, dzięki!

      Spokojnego wieczoru życzę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Krótki, ale dobry rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  8. wiesz bardzo dobrze robisz ze piszesz o tej parze bo w serialu to zawsze Bloom i sky som tymi najleprzymi! bardzo fajny artykuly oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam i czekam i nie moge sie doczekać na nowy rozdział ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przepraszam za ten stan rzeczy. Ostatnimi czasy mam więcej spraw do załatwienia i mniej weny. I nie mogę obiecać, że kolejny rozdział pojawi się niebawem, niestety. Jak już wspominałem, muszę trochę rozplanować nadchodzące rozdziały.

      Pozdrawiam

      Usuń
  10. Czytam Twoje opowiadanie i aż zrobiłam się zazdrosna! Dużo jest tu mojej ulubionej pary - Flory i Helii ( i mam nadzieję, że jeszcze chociaż 2 rozdziały im poświęcisz. ;>). Piszesz świetnie, bardzo mi się podoba. Gdy już wypoczniesz i wstawisz nowy rozdział nie zapomnij tego ogłosić na WinxBlogger. :3 Do szybkiego zobaczenia nowych rozdziałów tego opowiadania.
    Fanka od dziś, zazdrośnica nie zawistna, Norelay. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S: Dodaję Twój blog do Ulubionych i Obserwowanych. :)

      Usuń
    2. Oczywiście, nie zapomnę o ogłoszeniu na WinxBlogger nowego rozdziału.

      Dziękuję za komentarz!
      Pozdrawiam

      Usuń
  11. proszę zostań przy tej parze no ale musisz dodać trochę trochę scen z innymi no i oczywiście wrogowie ale nie zmieniaj tematu no i zostań przy tej parze plisska :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy następny rozdział ? bo czekam i czekam

    OdpowiedzUsuń
  13. http://klubwinxnewstory.blogspot.com/ super opowiadania ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Masz świetne opowiadanie :D Bardzo fajnie się czytało wciąga . Mam pytanie : kiedy następny rozdział ? Nie mogę się doczekać ! :))

    OdpowiedzUsuń